Troje znajomych, którzy w różnych częściach kraju rozpoczęli nowy etap życia pojechało na wycieczkę do Berlina, Akurat byli w Szczecinie i stamtąd wyruszyli dalej na zachód. Nie improwizowali, nie biegali po sklepach, lecz spokojnie chcieli zobaczyć muzea, kontrasty wolności i pojednanie z przeszłością. Poniżej symbol rozdzielonego domu w czasach "zimnej wojny".
Snuli refleksje pod Pomnikiem Pomordowanych Żydów Europy, zatrzymali się na Potsdamer Platz.
![]() |
| Nowoczesna kopuła na Potsdamer Platz. |
i przy Murze Berlińskim. Muzeum Terroru zatrzymało ich w wielkim wzruszeniu.
Zadziwiali się nad tym, jak miasto potrafi łączyć historię z nowoczesną sztuką. Przypominali sobie lekturę swoich dzieci na Tiergarten ZOO Bahnhof– Dzieci z Dworca ZOO.
Obecni koczujący pod mostem to najczęściej obywatele Unii i bardziej są bezdomnymi z wyboru. Rozmawiali z nimi. Spojrzeli na historię z dystansu. Dawne mury po wojnie nie przerażają tak jak kiedyś – skłaniają do zadumy nad kruchością pokoju w Europie. Przed Bramą Branderburską wszyscy obowiązkowo robią zdjęcie. Gdy byłam tu kiedyś z Kimem naśladował Kennedy`ego i wołał Ich bin ein Berliner.
Spacer wzdłuż East Side Gallery to już nie tylko lekcja polityki, ale refleksja o tym, ile zmian człowiek jest w stanie zobaczyć za swojego życia.
![]() |
| Galeria wzdłuż fragmentów Muru Berlińskiego ze słynnym Charlie Point. |
Kiedyś, ponad 40 lat temu, Wyspa Muzeów tylko "przeszkadzała" w robieniu zakupów i pośpiesznym biegu do kawiarni na Wieży Telewizyjnej. Teraz smakuje inaczej, czas zatrzymuje się na dłużej przed jednym wybranym miejscem, bez presji „zobaczenia wszystkiego”. Wolność, o której często mówią młodzi, dla nas ma inny wymiar, to po prostu zgoda na bycie tu i teraz, na własnych zasadach.
Widok na Szprewę, czy kanały jest taki sam – w upale był zbawienny, pachniał chłodem, wilgotnym kamieniem i obietnicą czegoś, co zaraz miało przeminąć.
Nasze kroki już nie były szybkie niecierpliwe, pełne młodzieńczego pędu, by zdobyć cały Berlin w jeden weekend. Dzisiaj kroki były wolniejsze. My już wiemy, że czasu nie trzeba gonić. Trzeba w nim po prostu być. Ale do Primarku zajrzałam😁
Słońce rzucało długie cienie na neoklasyczne kolumnady. Chowaliśmy się przed palącym upałem. Te zabytkowe budynki, łącznie z Reichstagiem są takie niemieckie, nic w nich włoskiej lekkości. Marzyło im się Imperium Rzymskie i stąd te nieustające architektoniczne nawiązania.
![]() |
| Staatsoper Unter den Linden |
![]() |
| Prze pomnikiem Schillera Sali Koncertowej. Widoczne rusztowania i plandeki |
![]() |
| Reichstag |
![]() |
| Neoklasycystyczny budynek Sali Koncertowej |
Gdy sama dotarłam pod potężny gmach Muzeum Pergamon, zatrzymałam się na dłużej. Ciężkie, zamknięte drzwi milczały.
Wielka przebudowa odcięła gmach od świata, a tablica informacyjna przypominała, że na ponowne otwarcie północnego skrzydła trzeba będzie poczekać do czerwca 2027 roku, a całkowite otwarcie dopiero w 2034 roku. Dla kogoś młodego, to wieczność. Mnie też było szkoda, bo to jedyne muzeum, które będąc za pierwszym razem chłonęłam jak najpiękniejszą przygodę.
![]() |
| Budynek Pergamonu z pięknymi oleandrami. |
Przeniosłam się w czasie do 1981roku kiedy po raz pierwszy stanęłam przed Wielkim Ołtarzem Zeusa. Wtedy świętowaliśmy festiwal Solidarności, a enerdowcy kazali nam mówić po rosyjsku, albo niemiecku. Byłam na uczelnianej wycieczce– wymianie z Rostockiem z jednodniową wizytą w Berlinie. Pamiętałam chłód marmurowych stopni, na których wtedy usiadłam, i to niesamowite uczucie, że dotykam czegoś nieśmiertelnego. Błękit Bramy Isztar, z jej dumnymi, lwami, wydawał się wtedy tak nierealny w szarym Berlinie. Tamten zachwyt ukształtował moją wrażliwość na całe życie. Potem czytałam o słynnym odkrywcy H.Schliemannie, następnie J.Champollionie i toczyły się przygody życia.
Dzisiaj te skarby spały pod grubą warstwą zabezpieczeń i rusztowań. Niedostępne. Zupełnie jak niektóre z moich własnych najgłębszych wspomnień, do których dostęp zablokował upływający czas. Nie czułam jednak żalu. Była w tym jakaś melancholia.
Od Pergamonu skierowałam kroki w stronę Lustgarten. Usiadłam na jednej z ławek, niedaleko fontanny, której cichy szum działał kojąco.
Przede mną wznosiła się potężna bryła katedry (Berliner Dom), a obok Altes Museum tętniło cichym życiem ciągłych przechodniów. Młoda para siedząca na trawie śmiała się głośno, przypominając mi samą siebie sprzed lat – tak samo pełną planów i tak samo nieświadomą, jak szybko mija czas. Siadłam i ja na trawie,
a potem z koleżanką na kolorowej ławce.
W oddali Wieża Telewizyjna na Alexanderplatz, która kiedyś była taką atrakcją.
![]() |
| Wysokość 368 m. |
Szprewa płynęła niewzruszenie, obmywając brzegi wyspy, przetrwała Sturm und Drang, jak ja swoje życiowe zakręty.
Ale Berlin nie podobał mi się jak kiedyś, chociaż wtedy pojechałam tylko do Berlina Wschodniego i były inne czasy. A z Kimem przebywałam tylko na międzylądowaniu.
Berlin jest zbyt surowy, monumentalny i przytłaczający. Kojarzy się niestety z mroczną przeszłością. Pomniki poświęcone pamięci ofiar faszystowskich wstrząsają swoją wymową i tutaj wielki szacunek.



















Alicjo, jak zwykle kwitniesz i zarażasz energią, ciekawością ludzi i świata.
OdpowiedzUsuńW swoje zachwyty nad miastem wplatasz wspomnienia o Kimie:-)
Byłam raz w Berlinie, w czasach, gdy handlowało sie tym i owym, podobnie w Wiedniu. Miałam okazję zwiedzać, ale nikt z wycieczki nie palił sie do tego i pomysł upadł, sama nie miałam odwagi...
Powolne zwiedzanie i zachwycanie każdym detalem, z przerwami na miłe knajpki, to także nasz styl!
Tak i było z nami w 81 roku. Chyba nie handlowaliśmy już, bo rozdawaliśmy prezenty w Rostocku i też coś dostawaliśmy od Niemców. W Berlinie kupiłam Jasne półbuciki salamandra, pamiętam do tej pory. Oraz różne konserwy, piwo i jakieś materiały do szycia.
UsuńMoja uczelnia miała jakąś naukową umowę na studenckie wymiany. Głównie jeździli germaniści, ale w wakacje organizowano też wycieczki. Spaliśmy na statku. To była dodatkowa atrakcja. Tyle lat, a ja tak dokładnie pamiętam, chociaż nie miałam żadnych zdjęć😭ktoś obiecywał że mi prześle , ale nic nie dostałam.
Berlin - "...takie niemieckie, nic w nich włoskiej lekkości" - bardzo istotna uwaga, zdjęcia ją potwierdzają.
OdpowiedzUsuńTwój wpis uruchomił moje wspomnienia - byłem w Berlinie.... 2 godziny, na dworcu kolejowym.
Berlin miał piękną historię literacką i artystyczną na przełomie wieków 19 i 20. Był awangardą europejską.
UsuńFaszyzm wszystko zniszczył.
Ja z moim Kimem leciałam kiedyś, w 2010 r .z Berlina do USA. On bardzo chciał sobie zrobić zdjęcie koło Bramy Brandenburskiej. Obok jest ambasada amerykańska i słynny, bardzo elegancki hotel Adlon. Byliśmy na lunchu👍🥂
Jestem starą kobietą na wolności i muzyce techno z lat 80 oraz 90 chowana. Za moich czasów za mojej młodości czyli był to PRL to zachód był zakazany... Dziś każdy kto jedzie za granicę to potem ma co wspominać.
OdpowiedzUsuńTeraz u nas jest zachód. Widać czystość i porządek czym kiedyś zachwycaliśmy się w NRD. Na przykład pięknymi firankami w oknach. Berlin był szczególnym miejscem, gdzie widziało się rozdzielenie. Teraz tam, gdzie był mur jest przeprowadzona inna kostka uliczna dla zaznaczenia tej granicy.
OdpowiedzUsuńJa z kolei pamiętam, w końcówce moich studiów, jak porywano samoloty na lotnisko Tempelhof do Berlina Zachodniego.
W czasach PRLu byłam tylko na chwilę w Berlinie, w Fernseheturm i tyle pamiętam. Moi rodzice kilka lat temu zwiedzali Berlin i byli zachwyceni, odtąd i ja bym chciała.
OdpowiedzUsuńJa też z tamtych czasów pamiętam najbardziej Wieżę Telewizyjną, i nazwy Unter den Linden oraz Alexanderplatz. Sklepy również.
UsuńTak, mnie też te nazwy utkwiły w pamięci - plus Brandenburger Tor 😅
UsuńSporo zwiedziliście. Gratuluję kondycji. Ja w Berlinie to tylko tak przejazdem i muszę się przyznać, że wcale go nie znam.
OdpowiedzUsuńByłyśmy na jednodniowej wycieczce, podzielonej na 3 etapy. Można się było odłączać i spokojnie przychodzić na miejsce zbiórek. Najpierw Wyspa Muzeów, potem Brama Brandenburska i okolice, następnie Potsdamer Platz z Murem.
OdpowiedzUsuńObiad niedaleko ZOO Bahnhof w hinduskiej knajpce, gdzie serwował bardzo miły Ormianin 👍👏
Upał trochę przeszkadzał.
Ja mam dość miłe wspomnienia z nielicznych wizyt w Berlinie. No, ale to było w czasach gdy wszystko co "zachodnie" nas zachwycało:)
OdpowiedzUsuńZabytkowa architektura niemiecka sprawia na mnie wrażenie takiej ciężkiej bryły, bardzo zasadniczej i solidnej bez cienia "polotu":)) No, ale chyba Niemcy takie i tacy są?
Tak, dawny niemiecki ordnung. Teraz się chyba zmieniło, jeżeli rozpatrywać by socjologicznie. Ale architektura została. Z pewnością Bawaria ma więcej polotu,tudzież miasta portowe.
OdpowiedzUsuńByłam też po raz kolejny w barokowym Dreźnie. Napisze potem.
Ale ubrać to się mogłyście estetyczniej:/ brr
OdpowiedzUsuńBerlin to nie jest moje ulubione miasto. Gdybym wróciła to na Wyspę Muzeów, ale jak piszesz to najciekawsze zamknięte. To nic, poczekam. Może doczekam:)))
OdpowiedzUsuńMuzeum Pergamońskie w całości będzie otwarte dopiero w 2037! Wtedy też słynna Brama Isztar.
UsuńAle 4 czerwca 2027 otworzą jedno skrzydła w tym Ołtarz Pergamoński i skrzydło hellenistyczne.
Ja najbardziej lubię oglądać zabytki dawnej Mezopotamii, są niezwykle ekscytujące. Nie byłam w tamtych rejonach i z pewnością się nie wybiorę. British Museum też ma dużo monumentalnych pomników z tamtej części świata.
Dzięki za wyjaśnienie 🙂
UsuńTwoje refleksje jak zawsze ciekawe.
OdpowiedzUsuńJa pamiętam byłam pierwszy raz po pierwszym roku naszych studiów ,rodzice fundneli wycieczkę,.i byłam zachwycona, pierwszy raz za granicą i pierwszy raz rozmawiałam po angielsku.
Potem praca Artura i bieganie razem po sklepach po jego pracy ,aby kupić towar na handel.
Byłam też niedawno ze szkoły na praktyce z.mlodziezą, po centrum tramwajami poruszałam się dość swobodnie.
Teraz to miasto już nie jest dla mnie ciekawe. Na tej ostatniej wycieczce zachwyciłam się Rygą.Chociaz jak tak dużo się podróżuje i zwiedza, to o zachwyt trudno. B.
Tak, teraz są inne czasy. Cały świat jest dostępny i trudno nas zadowolić. Wczoraj dzwoniłam do koleżanki, żeby ewentualnie umówić się z nią na jakiś wyjazd, A ona mówi, że już każdy miesiąc ma zaprogramowany do końca roku. Teraz odpoczywa na krótkich rekreacyjnych wczasach w Polsce, a potem Chorwacja Włochy Maroko i znowu Włochy.
OdpowiedzUsuńBella Italia jest niezastąpiona.
Wniosek dla młodszych, pracujcie wydajnie na dobre emerytury, a potem tylko ciągłe wakacje👍👏🍉🍹💐🎉🥂
Bardzo ciekawie dobrałaś zdjęcia do tekstu. Trochę cukrowana nostalgia, a nie każdy tak ma i z Niemcami mamy odmienne wspomnienia. Nie mam na myśli wojny, tylko prace na polach i inne handlowe wyprawy. I nie jeździło się do Berlina na wycieczki, bo trzeba było oszczędzać.
OdpowiedzUsuńJak ktoś pisze wyżej, że nigdy nie zatrzymał się w stolicy, chociaż tyle razy przejeżdżał.
Byłam w Berlinie trzy razy, za każdym z postanowieniem, że dam miastu kolejną szansę. No ale niestety, między mną a niemiecką stolicą nie będzie miłości. Pomimo tego, że udało mi się odkryć dużo ładnych zakamarków, siedziałam na trawie tam gdzie Ty, byłam w indyjskiej restauracji z przepięknym wystrojem i pysznym jedzeniem, Berlin to jedno z najbrzydszych miast w jakich byłam i zdecydowanie najbrzydsza stolica w moim rankingu. Nawet latem wydawało mi się szare i przytłaczające zbyt dużą ilością nijakiej architektury.
OdpowiedzUsuńJako dziecko dostałam od wujka długopis w kształcie wieży telewizyjnej a jak się dowiedziałam, że w kulce jest restauracja, która się kręci, to myślałam że to są żarty.
Masz rację, że w Niemczech bezdomność to wybór, również jeśli chodzi o naszych rodaków. W kraju, gdzie wolnych miejsc pracy jest dużo więcej niż ludzi, znalezienie zatrudnienia nie jest żadnym wyczynem, oczywiście mam tu na myśli stanowiska pracy nie wymagające specjalnych umiejętności ani specjalistycznego wykształcenia. Można żyć korzystając z fundacji oferujących pomoc albo z kaucji za butelki ale co to za życie. Moja była szefowa widywała kiedyś bezdomnego chłopaka żebrzącego w pociągu, którym jeździła do pracy. Zaproponowała mu pracę i pomoc w znalezieniu pokoju do wynajęcia w hotelu pracowniczym, jako podziękowanie zobaczyła środkowy palec.
Jak się czujesz? Ściskam Cię mocno!
Dziękuję, czuję się lepiej, szczególnie, gdy zmieniłam miejsce pobytu. Dom na Dolnym Śląsku napawał mnie dużym smutkiem. Teraz jestem u siebie w kieleckim, gdzie rodzina i przyjaciele od zawsze.
OdpowiedzUsuńMnie to nawet żal Berlina, bo mam do niego sentyment z dawnych lat. Ale trzeba docenić to, co zrobili z pamięcią o Murze Berlińskim. Muzea i wystawy są bardzo poruszające. Bardzo mi się podoba, że zaznaczyli granice dawnego Muru inną kostką i zgrabnie połączyli architektonicznie dawny Berlin Wschodni i Zachodni. To historia,. warto zobaczyć chociaż raz podczas city -break👍👏