Jacques Prevert, mój ulubiony poeta z młodości mówił; Mangez sur l'herbe Dépêchez-vous Un jour ou l'autre L'herbe mangera sur vous.
Moja lista blogów
niedziela, 4 marca 2012
czwartek, 1 marca 2012
Pogoda dla Pépieux, Francja- to w tej chwili, godz 15.00, 1 marca 2012.
20 °C | °F czw. pt. sob. niedz. Bezchmurnie Wiatr: wsch. o prędkości 8 km/h Wilgotność: 30% 19° 5° 17° 5° 15° 5° 16° 6° Wakacje w Pepieux
Mam nadzieję, że dziewczyny we Włoszech mają podobne temperatury.
Nawet w Polsce zapowiadają duże ocieplenie.
sobota, 18 lutego 2012
La mer- Charles Trenet
Charles Trenet /1913-2001/ kompozytor i autor tekstów około pół tysiąca piosenek, które śpiewała przez ponad pół wieku cała Francja. Pochodził z Narbonne, młodość spędził w Berlinie, potem osiadł w Paryżu. Jego piosenki śpiewali między innymi Maurice Chevalier, Edith Piaf i Yves Montand. Pierwszą piosenkę skomponował mając 10 lat. Po raz ostatni wystąpił na koncercie w wieku 85 lat. Jego utwory cechuje charakterystyczna dla piosenki francuskiej melancholia przeplatająca się z humorem, egzystencjalne troski wymieszane z radością życia. Trenet wprowadził też do swoich piosenek rytmy zza oceanu, przede wszystkim swinga. Jeszcze za życia stał się legendą francuskiej piosenki. Morze w Cap d`Agde, gdzie słynne plaże nudystów.
Qu'on voit danser le long des golfes clairs A des reflets d'argent La mer Des reflets changeants Sous la pluie
La mer Au ciel d'été confond Ses blancs moutons Avec les anges si purs La mer bergère d'azur Infinie
Voyez Près des étangs Ces grands roseaux mouillés Voyez Ces oiseaux blancs Et ces maisons rouillées La mer Les a bercés Le long des golfes clairs Et d'une chanson d'amour La mer la berce mon coeur Pour la vie Piękna, prawda? Dans mes reves une ile, bercee par le vent Oubliee par le temps une pleine de solitude… Dans mes reves cette ile prend la forme de ton corps Bercee par les ans, oublie par mes sens… To tylko fragment, ale słówko” bercee”- kolysana, kolysze, jak w piosence Treneta jest bardzo istotne. Tamtą dziewczyną byłam ja, wiele lat temu, a teraz mogę znowu śpiewać Dytyramb szczęśliwej kobiety. A Morze Śródziemne, które było świadkiem tamtej miłości, obecnie jest pełną Ławą Przysięgłych poświadczającą całe dla mnie uwielbienie mojego obecnego ukochanego. Piosenkę La mer Trenet napisał w pociągu, jadąc z Paryża do Narbonne. Tuż za Montpellier już wyłania się morze i nie opuszcza nas do samej Barcelony i dalej. Sprawia, że czujesz się już na wakacjach i ten nastrój wzruszenia, dziecięcej radości i szczęścia nie opuści cię przez całą drogę. A teraz tu mieszkam and life is a beach.
| ||||||||||||
czwartek, 9 lutego 2012
Winter in Poland - Zakopane
poniedziałek, 6 lutego 2012
Ukochana Szymborska w moim pamiętniku.
Cytaty Poetki i inspiracje na czerwono. Tych pięknych wierszy uczyłam się kiedyś na pamięć: W banalnych rymach, Zakochani, Jawność, Przy winie, Podziękowanie, Miłość szczęśliwa. Mam nadzieję, że nie będzie to traktowane jako profanacja wierszy Poetki czy plagiat, to moje egzaltowane oczarowanie jej poezją. Pisałam tak w swoim pamiętniku parę lat temu. Proszę mi zwrócić uwagę, gdybyście uważali, że nie wypada tak pisać.
To taka duża radość, pięknie udekorowane mieszkanie na Święta, wiszące gwiazdeczki w oknach, błyszcząca, dumna choineczka, lampiony, pierniczki, świecidełka. Blask spływających świeczek w aureolce ozdobionej reniferkami, zieloną gałązką i i anielskim śniegiem.
Ale jest jeszcze większa radość niż nastrój świąteczny. To koperta podpisana twoją ręką
Czy ktoś jeszcze wysyła listy zwykłą pocztą, nie mailową? W kopercie bilet na pociąg TGV z Paryża do Beziers. Bilety lotnicze można przesyłać pocztą elektroniczną, a pociągowe tkwią w aurze dawnego staroświeckiego świata. Można je zamówić przez internet, ale wykupuje się osobiście na dworcu. Przynajmniej tak jest we Francji. Mój bilet lotniczy do Paryża już od dawna leżakuje sobie na mojej poczcie. Czekał na kopertę z pieczęcią w Beziers, aby jego ważność już tak ostatecznie została usankcjonowana.
A teraz jeszcze większa radość niż wszechogarniający nastrój świąteczny. Już tylko dwa dni do odjazdu
Walizka wypełniona piękną koronkową bielizną, wydekoltowanymi bluzeczkami, słodkimi sukienkami i pończoszkami. Czy to odpowiednia garderoba na grudzień? Tak, bo w mieszkaniu przy rue Hoche będzie ciepło od naszych gorących oddechów, od naszej radości, od zapalonych świeczek, od wesołego kominka, który dla mnie zapalisz. Nie będę udawała zgnębienia krzepiąc tym przyjaciół, przygotowując się do wyjazdu, że dzieci zostawiam, że jestem złą matką, tak by chcieli usłyszeć.
Jakby wieczność upłynęła od naszego ostatniego spotkania. Pięć, sześć tygodni? On mówił, że będzie tylko cztery, kiedy rozstawaliśmy się ostatnio. Tak zabawnie przysięgał, że tylko cztery tygodnie, a ja i tak wiedziałam, że będzie sześć tygodni. Ale kiedy nas rozdziela siedem gór i rzek, są to góry i rzeki dobrze znane z mapy
.
Jak ten lot szybko minął i Paryż festiwalem świateł mnie nie zaczarował. Nie bawi mnie samotny spacer wzdłuż bajkowej Champs Elysee, nie zachwyca feeria rozświetlonej wieży Eiffla i wszystkich innych próżnych, bo pięknych budowli Paryża. Ja chcę tylko na Gare de Lyon, na pociąg do Beziers. " Niech krajobraz mknie za krajobrazem", niech pociąg sunie na tych swoich magnetycznych poduszkach, jak najszybciej potrafi. Wypiję podwójnego drinka, moje ulubione Mojito, żebym potem znużona mogła przespać tę podróż. Bo ja jestem urojona, urojona nie do wiary, urojona, aż do krwi
I ta największa radość, w ten wieczór już będziemy razem. Któryż to raz przyjeżdżam już na dworzec do Beziers?
Ty na peronie, a ja cała drżąca, że już teraz, już za chwilę, będziesz mnie obejmował i całował moją głowę, gdzieś na wysokości swoich ust, a ja na palcach szukam twoich warg.
Nie słyszę, co mówisz, że samochód na parkingu, że trudno było zaparkować. Miasto całe w kolorowych światełkach i dom twój. Patrzysz na mnie, dodajesz mi urody, : szczęśliwa połknęłam gwiazdę"
Tacyśmy zadziwieni sobą, że cóż nas bardziej zdziwić może?
I o naszej radości wie twój dom, " wiedzą te cztery kąty, ten piec piąty, domyślne cienie w krzesłach siedzą i stół w milczeniu trwa znaczącym".
Patrzę na siebie w każde lustro, szukam odbicia z twoich oczu. Śmieję się tak nie do uwierzenia. Najbardziej lubię potrójne lustro w rogu pokoju. Tak dokładnie się oglądam z każdej strony.
" I wiedzą szklanki czemu na dnie herbata stygnie niedopita, Swift już nadziei nie ma żadnej, nikt go tej nocy nie przeczyta".
W twoich ramionach i szerokim łożu zmieścił się cały mój świat
.
To taka duża radość, pięknie udekorowane mieszkanie na Święta, wiszące gwiazdeczki w oknach, błyszcząca, dumna choineczka, lampiony, pierniczki, świecidełka. Blask spływających świeczek w aureolce ozdobionej reniferkami, zieloną gałązką i i anielskim śniegiem.
Ale jest jeszcze większa radość niż nastrój świąteczny. To koperta podpisana twoją ręką
A teraz jeszcze większa radość niż wszechogarniający nastrój świąteczny. Już tylko dwa dni do odjazdu
Jakby wieczność upłynęła od naszego ostatniego spotkania. Pięć, sześć tygodni? On mówił, że będzie tylko cztery, kiedy rozstawaliśmy się ostatnio. Tak zabawnie przysięgał, że tylko cztery tygodnie, a ja i tak wiedziałam, że będzie sześć tygodni. Ale kiedy nas rozdziela siedem gór i rzek, są to góry i rzeki dobrze znane z mapy
Jak ten lot szybko minął i Paryż festiwalem świateł mnie nie zaczarował. Nie bawi mnie samotny spacer wzdłuż bajkowej Champs Elysee, nie zachwyca feeria rozświetlonej wieży Eiffla i wszystkich innych próżnych, bo pięknych budowli Paryża. Ja chcę tylko na Gare de Lyon, na pociąg do Beziers. " Niech krajobraz mknie za krajobrazem", niech pociąg sunie na tych swoich magnetycznych poduszkach, jak najszybciej potrafi. Wypiję podwójnego drinka, moje ulubione Mojito, żebym potem znużona mogła przespać tę podróż. Bo ja jestem urojona, urojona nie do wiary, urojona, aż do krwi
I ta największa radość, w ten wieczór już będziemy razem. Któryż to raz przyjeżdżam już na dworzec do Beziers?
Ty na peronie, a ja cała drżąca, że już teraz, już za chwilę, będziesz mnie obejmował i całował moją głowę, gdzieś na wysokości swoich ust, a ja na palcach szukam twoich warg.
Nie słyszę, co mówisz, że samochód na parkingu, że trudno było zaparkować. Miasto całe w kolorowych światełkach i dom twój. Patrzysz na mnie, dodajesz mi urody, : szczęśliwa połknęłam gwiazdę"
I o naszej radości wie twój dom, " wiedzą te cztery kąty, ten piec piąty, domyślne cienie w krzesłach siedzą i stół w milczeniu trwa znaczącym".
Patrzę na siebie w każde lustro, szukam odbicia z twoich oczu. Śmieję się tak nie do uwierzenia. Najbardziej lubię potrójne lustro w rogu pokoju. Tak dokładnie się oglądam z każdej strony.
" I wiedzą szklanki czemu na dnie herbata stygnie niedopita, Swift już nadziei nie ma żadnej, nikt go tej nocy nie przeczyta".
W twoich ramionach i szerokim łożu zmieścił się cały mój świat
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ale Marsylia to też potęga romantycznej legendy hrabiego Monte Christo, która jak magnes przyciąga od stu kilkudziesięciu lat wiernych czytelników Dumasa i wielbicieli wielu ekranizacji książki o „ straszliwym aniele zemsty”.
Przyczyny popularności Monte Christo są proste. W. Łysiak wyjaśnia to w swoim stylu. „ Pierwsza leży w fantastycznym rozegraniu przez Dumasa efektu zemsty. Chrystianizm zaszczepił ludzkości światopogląd, którego jedną z osi jest wybaczanie i wiara w wyrównanie rachunków na Sądzie Ostatecznym. Nie potrafił jednak wyplenić ze szczętem atawistycznego pragnienia odwetu, kary następującej po zbrodni. Hrabia Monte Christo wypełnia tę lukę. Najpierw spiętrzenie zemsty, a potem kuracja przez zemstę. Kolejną przyczyną popularności książki jest autentyzm, wszyscy bohaterowie mają pierwowzory historyczne. Nazwiska Edmund Dantes, Fernand Mondego, baron Danglars, Mercedes, skarb Spadów są jak gdyby „ drugą historią”, pseudo- autentyczną , lecz o znamionach prawdopodobieństwa.
Turystycznym autobusem z przyczepkami pojechałam na wysokie wzgórze,dumnie górujące nad miastem, gdzie stoi bizantyjsko piękna bazylika Notre Dame de la Garde. Stamtąd rozpościerał się najcudowniejszy widok we Francji, rozdarta linia brzegowa, wyspy Frioul i oczywiście wysepka If, Stary Port i cała Marsylia. Słońce mocno przygrzewało, chociaż to był marzec, ludzie się uśmiechali z zadowoleniem, chętnie wzajemnie robili sobie zdjęcia i zachwytem patrzyli na idealne połączenie piękna architektury i natury, w postaci skalistego, tarasowego wzgórza i morza poniżej. A ja cały czas przypominałam sobie słowa starej piosenki „ Port”.