Aż dotąd żyłam sobie w szerokim kręgu osób wzajemnie się rozumiejących, nadających na tych samych falach i mówiących wspólnym językiem. Zawsze tęskniłam za innością, wyjątkowością i odrębnością, bo miałam taką naturę i ciekawość świata, ale po zetknięciu się z tą odmiennością wracałam do swojego bezpiecznego świata i każdorazowo byłam przekonana, że to, co robię u siebie ma sens i ogromną wartość. Wyszukane osobliwości były doskonałe na długość wakacji.
W gajówce poznaję ludzi o niezwykłej wrażliwości i emocjonalności. Poszerzają moje horyzonty, a ja przy nich jak "handicap", tak trudno oderwać mi się od mojego podwórka. Bardzo polubiłam Magdę, moją najbliższą sąsiadkę.
Magda maluje pędzlem i kredkami, wyczarowuje piękne kobiety i okoliczne pejzaże. Wychowuje trzech budrysów. Czasami jest spokój od nich, gdy odwiezieni do austriackiego tatusia lub dziadków.
Prowadzi gajówkowy B&B i wszystkie zwierzęta machają do niej łapkami czy ogonkami. Ma konie, psy, koty, kogucika na płocie i dużo zrozumienia do wszystkich przyjaciół świętego Franciszka.
Magda ma starą chatę- galerię, w której staroświeckie ciepło domowe widać z każdego kąta. Piec, kominek, kapy, makatki, obrazy, malowane komódki to one są czarodziejskim urokiem.
Chałupa stoi w dobrym energetycznym miejscu. Przebywają u niej ludzie z różnymi talentami, dużo wolontariuszy o rozmaitych zainteresowaniach. Dla każdego Magda ma wsparcie, czas na gawędzenie, gotowanie. Magda jest wegetarianką, ma ekologiczny ogródek i świetnie gotuje. Myślę, że Aneta z gajówkowej SPA dla duszy, która często wyjeżdża do Indii, jest czasami znakomitą inspiracją kucharską dla Magdy.
Z przyjemnością pokażę parę migawek z domu mojej życzliwej i ujmującej sąsiadki.
W ogródku osypanym kwieciem tak przyjemnie spocząć pod drzewem, "nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie", kiedy upał przenika przez listowie.
Magda z okazji okrągłych urodzin moich córek namalowała im piękne portrety. Pokażę ich potem, w lipcu, kiedy będzie już po urodzinach.
Tęsknię za nią i naszymi rozmowami we frontroomie w polsko-angielskiej mieszance. I nie jest to tylko tęsknota na długość wakacji.
W gajówce poznaję ludzi o niezwykłej wrażliwości i emocjonalności. Poszerzają moje horyzonty, a ja przy nich jak "handicap", tak trudno oderwać mi się od mojego podwórka. Bardzo polubiłam Magdę, moją najbliższą sąsiadkę.
Magda maluje pędzlem i kredkami, wyczarowuje piękne kobiety i okoliczne pejzaże. Wychowuje trzech budrysów. Czasami jest spokój od nich, gdy odwiezieni do austriackiego tatusia lub dziadków.
| Na zdjęciu dwóch zuchów, starszy chyba był jeszcze w szkole. |
Magda ma starą chatę- galerię, w której staroświeckie ciepło domowe widać z każdego kąta. Piec, kominek, kapy, makatki, obrazy, malowane komódki to one są czarodziejskim urokiem.
Chałupa stoi w dobrym energetycznym miejscu. Przebywają u niej ludzie z różnymi talentami, dużo wolontariuszy o rozmaitych zainteresowaniach. Dla każdego Magda ma wsparcie, czas na gawędzenie, gotowanie. Magda jest wegetarianką, ma ekologiczny ogródek i świetnie gotuje. Myślę, że Aneta z gajówkowej SPA dla duszy, która często wyjeżdża do Indii, jest czasami znakomitą inspiracją kucharską dla Magdy.
Z przyjemnością pokażę parę migawek z domu mojej życzliwej i ujmującej sąsiadki.
W ogródku osypanym kwieciem tak przyjemnie spocząć pod drzewem, "nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie", kiedy upał przenika przez listowie.
Magda z okazji okrągłych urodzin moich córek namalowała im piękne portrety. Pokażę ich potem, w lipcu, kiedy będzie już po urodzinach.
Tęsknię za nią i naszymi rozmowami we frontroomie w polsko-angielskiej mieszance. I nie jest to tylko tęsknota na długość wakacji.
