Moja lista blogów

wtorek, 10 czerwca 2014

4 czerwca i magical tour czas wspomnieć.

Już od paru dni planowałam coś napisać z okazji naszej polskiej rocznicy, szczególnie po serdecznej wizycie u Asi i Piotra, gdzie wspominaliśmy nasz entuzjazm przy organizacji wymian angielsko-polskich, jeszcze przed UE  i losy naszych rodzimych kapitalistów.
 Jak wielu "kombatantom" mnie też przychodził do głowy przebój  "Srebrne wesele, rodzince strzeliło 25 lat..", a nie My way :) Pamiętam też, jak kiedyś, jeszcze w liceum byłam na spotkaniu z Andrzejem Sewerynem i on już wtedy wstydził się swojego udziału w filmie "Album polski", który upamiętniał PRL-owską rocznicę. A mnie ten film się wówczas podobał i  zastanawiałam się, o co mu chodziło.
Tyle czasu minęło, a ja ciągle nie mogę się nacieszyć tą wolnością, podpisuję się pod  stwierdzeniem któregoś satyryka. Zawsze czułam się beneficjantką przemian i nigdy nie eksterioryzuję / podoba mi się to obce słówko/ swoich nieudanych przedsięwzięć. Coś nie powiodło się, a wiele razy tak, bo ja dokonałam złych wyborów, tylko ja jestem winna, ze coś mi się nie udało. W życiu prywatnym i biznesie. Ale najczęściej pamiętam sukcesy i te najlepsze chwile. Skutecznie nauczyłam się zapominać, że były czasy płaczu, wściekłości i żalu.
Podoba mi się wolność, bo zawsze fascynowała mnie zagranica,  teraz ją mam we wszystkich aspektach, łącznie z mężem, domem i samochodem. Ten ostatni, jako zagraniczny to już szablon, chociaż taki jak mój to eksponat. Firma też jest bardzo wyrazistym  łącznikiem z zagranicą.
Moja konstelacja marzeń, już w czasach wolności ukształtowała się kiedyś na niezwykłej imprezie. I tu zacznie się mój tradycyjny repertuar wspomnieniowych opowieści.
Zdjęcie zrobione ze zdjęcia, dlatego niewyraźne. Ale widzimy datę, 8 maja 1994- dni, kiedy z wielką pompą we Francji i Anglii został otwarty Eurotunel łączący Calais i Folkestone. Stare zdjęcia mam w domu rodzinnym, a przy sobie znalazłam tylko to jedno. Byłam wtedy młodą, bardzo ambitną nauczycielką języka angielskiego. Dwa lata wcześniej otrzymałam za swoje osiągnięcia Tytuł Nauczyciela Roku 1992 lokalnego kuratorium. Zgłoszono mnie do udziału w Europejskim Konkursie Miast Bliźniaczych z okazji otwarcia Eurotunelu. Moje miasto dwa lata wcześniej rozpoczęło stosowną współpracę z angielskim hutniczym miastem Scunthorpe. Angażowałam się wtedy we wszystko. Razem z angielską koleżanką Christine Edwards napisałyśmy "na kolanie" projekt "Picture dictionary", który ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu został jednym z sześciu  głównych laureatów! W konkursie uczestniczyło ponad 100 komitetów miast bliźniaczych, angielsko- europejskich. Projekt wtedy był nowatorski, ale teraz to banał w kontekście współpracy z UE. Dzieci 10-letnie wzajemnie pisały swoje książeczki o rodzinie, szkole, mieście, najważniejszych wyrazach w ich życiu. Filmowałyśmy krótkie scenki z ich życia szkolnego, rodzinnego i tez miasta, żeby uchwycić wspólne hutnicze tradycje. Kamera była min. jedną z nagród. Fajna zabawka w tamtych czasach.
 I zaczęło się moje światowe życie.
 Sama tamta impreza obfitowała w wydarzenia absolutnie dla mnie niezwykłe. Ukoronowaniem był koncert muzyczny z udziałem Królowej Elżbiety II, premiera UK, wtedy Johna Majora i Prezydenta Francji F. Mitteranda i innych ważnych osobistości, a ja gdzieś wśród nich. Luksusowy hotel, wytworne posiłki, wszyscy tacy niezmiernie dla mnie mili i pełni zainteresowania. Pozostali laureaci byli wszyscy z Francji, jeden z Irlandii i oczywiście z drugiej strony Anglicy. Publiczne występy, przemówienia i totalny aplauz mojej nie-skromnej osoby.  Memorable time of my life. Tak myślę, że wiele miałam takich memorable moments. W każdej dekadzie po kilka. Nieszczęść też policzyłoby się kilka, ale sukcesy stanowiły o bilansie.
Rok realizacji projektu w klasie mojej osobistej córki, wizyty w ambasadzie brytyjskiej, filmiki szkolno-rodzinne, artykuły prasowe, potem za rok ewaluacja, kolejny sukces. Wyjazd z córką, jako przedstawicielką klasy do Folkestone, Calais, Londynu i Paryża. Oczywiście Eurotunelem. Niektórzy mieli mi za złe, że zabrałam  córkę.
Magda biega po pociągu-shuttle w Eurotunelu.

Wożono nas taką limuzyną. Przy okazji pokazuję eurotunel, bo nie wszyscy są swiadomi na czym on polega, Wjezdza sie samochodami do pociągu, ktory nas wiezie z jednej strony Kanału La Manche na drugą przez ok.pół godziny. Są tez pociągi pasazerskie, Londyn-Paryż-Bruksela.
Tę bluzeczkę mamy na pamiątkę do tej pory:) A tam wyżej przed elegancką kolacją. Dużo zdjęć zostało gdzieś u rodziców w albumach. Nie lubię nawet do nich zaglądać, bo za dużo tam już umarłych osób.
 A kogo miałam zabrać? Zaproszenie było na dwie osoby i ja decydowałam. Dyrektorka wspaniałomyślnie zrozumiała moje intencje. Ja natomiast po zakończeniu projektu ambitnie zwolniłam się ze szkoły i rozpoczęłam swoją własną szkołę językową i biuro tłumaczeń. Ówczesny mąż był germanistą, znał tez holenderski. Był wyjątkowo zdolny.
 Family biznes okazał się wielkim sukcesem już po roku. I jego dobra passa trwała przez kolejne lata.
Nowy samochód, jeden drugi, taki Polacy mieli głód, my też. Urządzenie mieszkania, zaliczka na piękny dom, zagraniczne wczasy, wycieczki, narty itd.  Regularne wizyty u kosmetyczek, fryzjerów, masażystów, też terapeutów. Życie się potoczyło. Mnie najmilej w kosmopolitycznej  Anglii, jeszcze przed Unią.
Seria dramatów i klęsk też miała miejsce. Uwierzyłam w banał, życie nie oszczędza nikogo. Więc cieszyłam się każdym dniem bez nudy i starannie omijałam głupców.Ja tak, nie zawsze reszta moje rodziny.
Przez ostatnie dni w okolicy naszej  patriotycznej rocznicy pisałam swoje  cv po angielsku i application letter. Pierwszy raz w życiu, wcześniej nie miałam takiej potrzeby i zobaczyłam w papierach very successful person. Pesymiści widzieliby podstarzałą kobietę- emerytkę, która na stare lata musi wyjeżdżać za chlebem na emigrację. Ja inaczej postrzegam rzeczywistość, mam satysfakcję, że mogę starać się o pracę za granicą.
Co tam jeszcze w związku z rocznicą? Mój anglosaski mąż jest ubezpieczony w Polsce na mój ZUS i we Francji też ma carte vitale dzięki mojej emeryturce. Bo Anglik pracował w amerykańskiej firmie i nie ma angielskiego ubezpieczenia, a ma polskie, hehe Te prawa idą w obie strony, cztery filary UE.
Pamiętam, jak chyba w latach 80. albo już 90. puszczono w TV na Prima Aprilis taki dowcip, ze na Okęcie zjeżdżają obcokrajowcy i mówią, ze Polska to dobry kraj do życia i pracy, good money itd A żart stał się rzeczywistością. Ilu obcokrajowców i nie tylko zza wschodniej granicy znalazło szczęśliwe życie w Polsce.
Moja 25-letnia córka, dziecko wolności, korzysta z niej jak najlepiej potrafi. Studiuje czwarty kierunek, bez ukonczenia poprzednich /taka ambitna to nie jest/,   jednak w miarę dobra matura jej na to pozwala. Zaliczyła erazmusowy semestr w Portugalii,
tez bedzie erazmusowa praktyka w Chorwacji, a innych podróży zagranicznych jakby bez liku. Ale starszej siostry nie przebiła w tych podróżach. Poznajecie te kolory bluzki?

 A one dwie nie przegoniły mamusi!
Mam stare zdjęcia na wystawce u siebie.  Takam próżna. Z Indii  slajdy, bo taka była wtedy epoka. Jakość beznadziejna, ale modelka super i Dominika do mnie podobna.
 Nie były jeszcze w Indiach, a tam chciałabym je obydwie zabrać. Może szanowny zagraniczny małżonek kiedyś wreszcie zasponsoruje. Hopefully. Nie wspomnę o US. I to będzie tez korzyść z wolności.
   Chciałam jeszcze wspomnieć o festiwalu w Opolu, stracił już dawny desygnat, ale ja nadal  go uwielbiam, szczególnie takie nostalgiczne tematyczne koncerty. Byłam na koncertach w Opolu parę razy w przeszłości, bo tam mieszka moja ukochana rodzinka. I teraz również "lato /mojego życia/ się przełamało" w naszej pop liryce. Nienawidzę "Kolejek" Prońko i nie wzrusza mnie siermiężność tamtych czasów, bo nazbyt dobrze je pamiętam, ale niezmiennie urok rzuca "Czy te oczy mogą kłamać" i chociaż niby "Jestem kobietą na zakręcie" i dookoła  "ersatz, cholera nie zycie", to nadal  " w zielone gramy" i  "stawiam zamki na piasku", bo " ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy".
Kochałam Marylę całe moje życie, ale dałaby sobie już spokój z nowymi kreacjami, bo i tak  ją uwielbiam tylko  za przeboje z dawnych lat. Jak Magdę Umer za Rachelę w "Weselu" na scenie. Była olśniewająca i wtedy miałam takie same buty przywiezione z NRD z Salamandry :) I nadzieja na tolerancję w osobie Michała Szpaka, chyba lepszy od Conchity Wurst.
I to na pewno nie będzie moja "ostatnia niedziela". Będzie ich całe mnóstwo.
I spuentuję to szczęście wolności stwierdzeniem, że najwięcej animuszu  dał mi jednak rajski pobyt i ślub na Florydzie i myślenie, że jednak facet weźmie odpowiedzialność za moje życie. Mam już dosyć tej naszej mrówczej zapobiegliwości.

sobota, 31 maja 2014

Magda - gajówkowa czarodziejka.

Aż dotąd żyłam  sobie w szerokim kręgu osób wzajemnie się rozumiejących, nadających na tych samych falach i mówiących wspólnym językiem. Zawsze tęskniłam za innością, wyjątkowością i odrębnością, bo miałam taką naturę i ciekawość świata, ale  po zetknięciu się z tą odmiennością wracałam do swojego bezpiecznego świata i każdorazowo byłam przekonana, że to, co robię u siebie ma sens i ogromną wartość.  Wyszukane osobliwości były doskonałe na długość wakacji.
W gajówce poznaję ludzi o niezwykłej wrażliwości i emocjonalności. Poszerzają moje horyzonty, a ja przy nich jak "handicap", tak trudno oderwać mi się od mojego podwórka.  Bardzo polubiłam Magdę, moją najbliższą sąsiadkę.
 Magda maluje pędzlem i kredkami, wyczarowuje piękne kobiety i okoliczne pejzaże. Wychowuje trzech budrysów. Czasami jest spokój od nich, gdy odwiezieni do austriackiego tatusia lub dziadków.
Na zdjęciu dwóch zuchów, starszy chyba był jeszcze w szkole.
 Prowadzi gajówkowy B&B i wszystkie zwierzęta machają do niej łapkami czy ogonkami. Ma konie, psy, koty, kogucika na płocie i  dużo zrozumienia do wszystkich przyjaciół  świętego Franciszka.

Magda ma  starą chatę- galerię, w której  staroświeckie ciepło domowe widać z każdego kąta. Piec, kominek, kapy, makatki, obrazy, malowane  komódki to one są czarodziejskim urokiem.



 Chałupa stoi w dobrym energetycznym miejscu. Przebywają u niej ludzie z różnymi talentami, dużo wolontariuszy o rozmaitych zainteresowaniach. Dla każdego  Magda ma wsparcie, czas na gawędzenie, gotowanie. Magda jest wegetarianką, ma ekologiczny ogródek i świetnie gotuje. Myślę, że  Aneta z gajówkowej  SPA dla duszy, która często wyjeżdża do Indii, jest czasami znakomitą inspiracją kucharską dla Magdy.
Z przyjemnością pokażę parę migawek z domu mojej  życzliwej  i ujmującej sąsiadki.






W ogródku osypanym kwieciem tak przyjemnie spocząć pod drzewem, "nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie", kiedy upał  przenika przez listowie.



Magda z okazji okrągłych urodzin moich córek namalowała im piękne portrety. Pokażę ich potem, w lipcu, kiedy będzie już po urodzinach.
Tęsknię za nią i naszymi rozmowami we frontroomie w polsko-angielskiej mieszance. I nie jest to tylko tęsknota na długość wakacji.

niedziela, 18 maja 2014

Gdzie ostatnio pracowałam? Les combats de la boxe -Mistrzostwa w Nowej Dębie!

Di i Kim, sędziowie z Korei Północnej.
Mniej więcej po świętach dowiedziałam się o tym zleceniu, ale w rzeczy samej potwierdzenie pracy usłyszałam  piątego maja. W tych dniach miałam inną ważną sprawę do załatwienia, fundamentalną i  najbardziej zasadniczą dla mnie. Skupiałam się na tym  w sposób wszechobecny. Ten niebywały  "casus" i kwestia została pozytywnie rozstrzygnięta w Dniu Zwycięstwa, co za ulga. To był naprawdę VD i DD razem wzięci dla mnie. I nie pytajcie, co to było. Moje życie na nowo nabrało sensu.
Wieczorami, w ramach relaksu i przygotowania do pracy oglądałam walki bokserskie na youtube.Same legendy, jeszcze młodziutki Casius Clay, i jego późniejsze wywiady jako Mohammad Ali, Joe Frasier, Tyson, Kliczko i Lewis. Nie mogłam opuścić  " Przepraszam, czy tu biją", Rocky 1 znam na pamięć. Boks przyciąga piękne kobiety, tak sobie to wytłumaczę. Why not?
Sędziuje Waldemar Pawlak, nomen omen.

Sedziuje Filip z Ostrowa Wlkp.

Sędziuje Cecylia. Bardzo mi się podobała.

A tu zabawa organizatorow z Di. Nawet Conchita Wurst przybyła!
Drukowałam słownictwo w trzech językach, np. ciosy-proste,sierpowe, podbródkowe, punches-jab, cross, hook, uppercut, coups de poing usuels-direct, direct court, crochet, uppercut, pozycje bokserskie- stance- defence itd, itp. Code sportif de la boxe amateur  po francusku brzmi  naprawdę wyjątkowo, szczególnie wymowa. J`aime bien!. Les fair-play et le protocole, Les categories d`age, L`attribution d`un nombre de combats, Les commandements de l`arbitre. Niezmiennie bawił mnie angielski  "blow", nie mylić z pewną miłą dla mężczyzn czynnością, rozśmieszał mnie retirement corner/coś dla mnie akurat/ i walk-over, który w ogóle nie skojarzyłam z walkowerem na początku. Rozkręcałam  się wyłapując entuzjastyczne słowa komentatorów,  great performance, irresistible best, impeccable, magnifique et formidable, power punches, esprit de la boxe, legend de la boxe, champion ne, tu ai ne jamais perdu , exciting contest etc.Najwięcej czasu poświęciłam  jednak na  studiowanie tematu Obowiązki i uprawnienia Sędziego ringowego- Duties of the Referee upon boxers entering the ring- Le jugement et l`arbitrage des combats.
Cały ubiegły tydzień od  12 do 18 maja bawiłam w Nowej Dębie na Mistrzostwach Juniorów w Boksie. Zajmowałam się tłumaczeniami angielsko-polskimi, francusko-angielskimi i vice versa dla  międzynarodowych sędziów, którzy zjechali do tego  małego podkarpackiego miasteczka na bardzo ważny dla nich egzamin przy okazji tych Mistrzostw. Miasteczko jest mi dobrze znane, ma min. taką ładną fontannę,
  mieszka tam moja serdeczna przyjaciółka z czasów studenckich i ona poinformowała mnie o tej ekscytującej pracy.
W Nowej Dębie uczcili Adama Mickiewicza w 200-setną rocznicę Urodzin. To mi wyjątkowo przypadło do gustu.

 A tu już wracamy  na Galę Boksu.  Sędzia Laurent Zuili z Francji- Akwitania.

Felice Pompili z Belgii, z pochodzenia Włoch z Abruzzo. Pazzo et tres agreable.

Rozpoczęcie imprezy.

Z moimi francuskojęzycznymi podopiecznymi, Laurent, Emanuel i Felice.
Z dedykacja pour la tres sympatique Alicia, les amities des arbitres francais, mercie de votre sourire et sympathie.
 Ale miałam językowe wyzwanie, uwielbiam takie zadania, uwierzcie, że tak. Odmładzają mnie. Czuję ekscytację i atmosferę godną najważniejszych uniwersyteckich egzaminów. Good vibration, sweet sensation... I wiem, że najbardziej w życiu lubię się uczyć, ale na pewno nie manualnych umiejętności. To w nawiązaniu do gajówki. Ja chcę być znowu we Francji, a nie tam.
 Moi koledzy ze zjazdów szkolnych  i innych integracyjnych imprez wiedzą,  że lubię się też  dobrze bawić. Słowa uznania, dusery i karesy  stale do mnie dochodzą i zdziwiłabym się, gdybym ich nie usłyszała na imprezie.
AIBA instructors, incl me:) A sędzia supervisor obok mnie to dopiero ciacho, nie? Nawet Putin przyjechał i kobieca gwiazda sędziowska.
  Ale te wszystkie miłe słowa zawsze oddaję moim klientom, studentom i wszystkim podopiecznym. Moje dobre samopoczucie zawdzięczam ludziom, których spotykałam na swojej zawodowej i prywatnej drodze.Mój Mister utrwala we mnie my well- being and high self-esteem.   Z największą przyjemnością odwzajemniam się  zasłużonymi pochwałami, grzecznością i komplementowaniem. U każdego dostrzegę coś unikalnego i wspaniałego. Ludzie sportu są absolutnie niezwykli! Dzieliłam z nimi  głębokie emocje.
A ten Krzysiek między AIBA instructors jak wszystko przeżywał i się angażował. Taką miał radość chłopca.

Trzy sędziny, Cecylia, Monika i Maria. Tomek, dalej Sebastian z Elblaga, Filip z Ostrowa, Waldek, Eligiusz, moi Francuzi i Koreanczycy w głebi.

A tu  główny i doskonały organizator z okręgu podkarpackiego, czyli Maciek akurat się odwrócił i nie mam go na żadnym zdjęciu. A to dzięki niemu tu się znalazłam. Przemiły facet. Obok prezes PZB Zbigniew Górski, profesjonalista w każdym calu. Na pierwszym planie sędzie supervisor z Walii, który oceniał kursantów. A ja jako jego nowa asystentka. To była zabawa, I did enjoy it. Stwierdził  z dżentelmeński urokiem na koniec : you are now an expert, Professor of boxing. It was  very good to work with you.

Od lewej sędzia supervisor Andrzej ze Śląska,też vice-Prezes Związku- miał bardzo ładne koszule i krawaty, Prezes i  międzynarodowy supervisor Rene ze Słowacji.

 Lubię się śmiać i działać z pasją, wiem, że jestem bezpośrednia , działam na zasadzie improwizacji i skojarzeń. Nieskromność to maja zaleta, tak mówi mój szanowny małżonek. Nie jestem biurokratką, ani rutynową urzędniczką. Pracę wykonuję z przyjemnością i staram się stwarzać miłą atmosferę. Jestem niezależna, bo nie sięgam do gwiazd, już nie. Per aspera ad astra niech będzie hasłem dla moich młodych bokserów i ich trenerów oraz wszystkich uczniów i następców, którzy nadążają za moimi zwariowanymi przedsięwzięciami.
Tym a little bit adorującym postem, i siebie, i  moich nowych znajomych, chciałam się odwdzięczyć za zaproszenie na tę imprezę.
Sędziowie koreańscy cieszyli się powodzeniem. Krzysiu zasiadł koło pieknej sędziny i się raduje.

A tu jaki skupiony przy wadze ciężkiej. Było TKO.
 Zabrałam wam trochę młodości i entuzjazmu, determinacji w walce, ambicji bycia najlepszym, a u bossów podpatrzyłam lekkość w okazywaniu ważności, taką niezależną swobodę bycia, co kiedyś u Mistera tak bardzo mi się podobało "unbearable lightness of being"- bez odniesienia do filmu,   hehe. Praca i zabawa była przednia. A ile nowej wiedzy wpadło do moich szarych komórek.
Sędziowie z Mistrzostw, którzy zdawali międzynarodowy egzamin na 1 Gwiazdę podczas ich trwania.

Sędziuje Emanuel w Dniu swoich Urodzin. Les felicitations!

Cheerliderki dodały imprezie pikanterii. Były very sexy!

Zwycięzcami turnieju okazali się Adrian Kowal z Olimp Lublin, Jakub Słomiński z Kujawsko-Pomorskiego Związku Bokserskiego, Maksymilian Gibadło z Budo Krosno, Maciej Żurawski Legia Warszawa, Damian Wyględacz KS Górnik Sosnowiec, Marcin Skrzypek z tego samego klubu, Miłosz Wodecki LKS Myszków. Od wagi 49 kg do powyżej 81. Gratulacje! Co za emocje!