7.02.2016.Coś mi się wydaje, że mój samochód za dużo pali, albo ma za mały bak. Powiem jak blondynka, że nie jestem przekonana, czy prawidłowo znam moc silnika i inne techniczne szczegóły, a nie chce mi się wstawać i sprawdzać w dowodzie rejestracyjnym. Każdy mówi, że to duży samochód? Nazwę ma wprawdzie kosmiczną i gwiazdorską, to może coś w tym jest, znaczy w mocy silnika.
Przejechałam się w weekend do Olsztyna, zatankowałam cały bak, aż się przelał i musiałam dokupić z powrotem prawie przed domem, bo nie lubię jak mi się lampka pali.
Dawno już nie jechałam tą trasą/ 3 lata/ i z przyjemnością zobaczyłam drogi ekspresowe, obwodnicę Warszawy i różne stacje benzynowe, co 10 km średnio. Taka jestem stale zadziwiona pozytywnymi zmianami naszego kraju. Jakbym hasło polityczne cytowała, hehe. Nazbyt dobrze pamiętam tamto nasze zacofanie z czasów mojej młodości.
Dominika kończy studia, za niedługo obrona i tak jej żal opuszczać Olsztyn.
Ale zanim nastąpi ten moment, to jeszcze nowa olsztynianka przyjdzie na świat i na krótko zagości na Warmii. Pojechałam dokonać ostatnich zakupów w związku z tym szczęśliwym wydarzeniem i sama też skorzystałam z ostatnich przecen. I seans filmowy też zaliczony. A tu już zawsze mam pełną radość, bo ekranów kilka i tyle filmów do wyboru. Zastanawiałyśmy się między Spotlight, Zjawa, Co ty wiesz o swoim dziadku, Moje córki krowy i jeszcze coś, a Pitbull. Wybrałyśmy Spotlight. Z uwielbieniem powtarzałam niekóre zasłyszane angielskie słówka z amerykąńskim akcentem, np Boston, catechizm, archidiocese, cardinal Law, impact, handsome i fucking shitty priests. Widz przede mną postraszył mnie wezwaniem obsługi. A ja tak zawsze lubię komentować w kinie, żeby na koniec stwierdzić "Elvis has left the buliding", a to juz uwielbiam odkąd wiem, kiedy stosować metaforycznie.
Dominika zabrała mnie w podróż swoją olsztyńską ścieżką. Zaczęłyśmy od Kortowa.
10.02.2016 Piszę na raty ten post, bo nie mam obecnie czasu na te literackie rozrywki. Od ponad 10 lat nie pracowałam tak dużo i po całych dniach. Ale mam ogromną satysfakcję, konto się wypełnia i widzę tylu zadowolonych ludzi wokół siebie. Jeśli tylko wygospodaruję wolną chwilę, to korzystam ją na sportowo i rozrywkowo. Wybieram się znowu do Dominiki i może wtedy dokończę ten post. Idzie się po Kortowie jakby człowiek był na wakacjach, a nie w miasteczku uniwersyteckim i jeszcze jeziora dookoła.
 |
| Z Kopernikiem obowiązkowo. Koło zamku w Olsztynie. |
 |
| I wszystko jasne. |
To najlepszy studencki campus w Europie i nie ma w tym żadnej przesady.
To rozstawanie się Dominiki z Olsztynem przypominało mi końcówkę moich studiów. Ja na koniec przywiozłam sobie męża ze studiów i potem długie lata jeździłam w okolice mojego "miasteczka" na Nowym Mieście nad Wisłokiem, bo niedaleko mieszkali teściowie i rodzina męża. Mam nadzieję, że ona też szybko wróci do ukochanego Olsztyna.
 |
| Trochę rozmyślań. |
 |
| Cos jakby Gajówka. |
W galerii warmińskiej, jakby nasza kielecka Korona, widziałam kasę do Teatru Jaracza, patrzę na repertuar, a tu W małym dworku, Tango, jakby się czas cofnął. Muszę iść na jakiś spektakl.
Nie mogłysmy sobie odmówic deseru u Grycanek. Kawa i lody znakomite, a moje bezy -boskie.
A obiad tez był obfity. Nawet piwo wypiłam, bo hospoda była czeska i bez piwa ani rusz. Staropramen Branik.
 |
| Wprawdzie na pierwszym planie frytki, ale obok znakomite bramboraki i surówki. Zupy borowikowa i czosnkowa też były znakomite. A najlepszy był widok z okna. Lubię tak siedzieć i kontemplować. Dominika miala wołowinę z knedlikami chlebowymi. A to mi przypomina nasze słowackie wyjazdy na narty do Swidnika. |
12.02.2016 jednodniowa wycieczka do Kielc na rozmowy w sprawie funduszy europejskich. Jest działanie, ktore możemy wpasować w naszą działalność. Lubię jeździć do Kielc, naszego Klerykowa. Przejść się ulicą tego znakomitego patrona to już rytuał.
A w głębi Kieleckie Centrum Kultury, gdzie walentynkowo spędziłam wieczor na koncercie hitów operetkowych. Ileż z tych Kielc mam miłych wspomnień. A koleżanki z Gratis, Politechniki, Iwonicza, przyjaźń bezcenna jak w reklamie.
19.02.2016.
Kontynuuję wspomnienia w moim on-line pamiętniku. Dominika się obronila i moja kolejna wycieczka do Olsztyna okazala się wspanialą imprezą.
 |
| Z kolegami inzynierami na piatkę. |
 |
| A ja tu wierny kibic. W końcu pierwszy inzynier w najbliższej rodzinie, bo my sami humaniści. | |
|
Obrona była rano, zostalyśmy do końca z chlopakami i dyskusje na korytarzu trwały w najlepsze.
Tak pamiętam moją obronę i, ze wszyscy wtedy palili na korytarzach
"Tam wre życie! Kipi, tryska!
W dymu chmurze tytoniowej
Myśli płoną tam ogniska,
Chlebuś piecze się duchowy;" A to z Boy`a i jego kawiarni. A moja impreza po obronie była 8 lipca.
 |
| Taką ikonkę znalazłam z NK. Ja w srodku chuda blond Venus. |
Zimno zrobiło się w Olsztynie i zapowiadany spacer po mieście skończył sie na dojściu do eleganckiej restauracji, gdzie uczciłysmy obronę Dominiki. Przypadkiem trafiłyśmy na popołudnie przed wernisażem czy po, wystawy Olsztyn w starej fotografii , bo autor zdjęć Jerzy Waluga był obecny i porozmawiayśmy trochę o życiu.
On sam też absolwent dawnej Akademii Rolniczej w Olsztynie na kierunku rybactwo, kolega Wojciecha Kilara i ze wspomnieniami z Rzeszowa. Taki szczególny zbieg okoliczności.
 |
| Przed restauracją, a obok nomen omen Cafe Malta. |
 |
| Toast tylko wodą mineralną. |
 |
| Dominiki danie główne. Kaczka z dodatkami. Ja miałam gołabki z karpia, grillowaną kaszę mannę i coś z tatarakiem. Moja zupa selerowa z chrzanem tez była rewelacyjna. | | | |
|
 |
| Dominika na starter wzięła podpłomyki. Dla niej to atrakcja, a dla mnie biedne dzieciństwo na Siennieńskiej. |
Na deser poszłyśmy gdzie indziej. Pojechałysmy na tzw. plażę miejską, a tam lodowisko! Już mialam ochotę iść i wypożyczyć łyżwy, ale strasznie wiało i temperatura spadła do poniżej zera. Przeszłyśmy się wzdłuż mola. W restauracji Plankton naprzeciwko jeziora ja spożyłam jabłko pieczone z bakaliami, doskonałe na trawienie, a Dominika sernik z kiwi i truskawką. Cafe latte tak zabrzmialo nostalgicznie w tym otoczeniu, bo widok za oknem przypominał mi Lantanę czy Boynton Beach na Florydzie. Taki bar, gdzie chodziłam z Misterem kiedyś w dawnym styczniu. Tez było pusto na wodach, a w barze pełno ludzi.
 |
| Restauracje nad jeziorem. Lodowisko za białymi sciankami. |
Wieczorem rozpusta intelektualna. Poprzednim razem widziałam repertuar Teatru Jaracza. Akurat 16-tego we wtorek grali W małym dworku. I ulubiona czysta forma stała się moim udziałem. Nigdy nie chciałam być praktyczna i zapobiegliwa. Nigdy w młodości nie czytałam pozytywizmu i wielkiego realizmu. Tak mnie nudziły. Ale przemawiał Witkacy, Gombrowicz i Tadeusz Miciński, Pawlikowska-Jasnorzewska, Wyspiański, tak oni mi odpowiadali. I co ja zrobiłam ze swoim życiem?
 |
| Teatr Jaracza wieczorem. Nie mialam się gdzie zatrzymać, ale trafiłam w koncu na parking za teatrem. Co to znaczy google location! |
 |
| U Sewruka siedziałam w pierwszym rzędzie. Sztuka wróciła mnie do innej rzeczywistości, do Niemytych Dusz i Narkotyków:)) I powiem, ze ja budowniczy nadwiezdnych miast, szydzę z rozpaczy gasnących gwiazd. Chyba coś mam z głową, hehe. |
Wieczorem do Dominiki przyszedł Oskar , jej genialny kolega z roku, ktorego znam z chorwackego erazmusa i zdjęć na FB. Namówił Dominikę na studia magisterskie na niemieckim uniwersytecie w Offenburg, z ktorym to miastem Olsztyn ma współpracę bliźniaczą i uniwersytecką. I to okazalo się doskonałą konkluzją dnia. Przynętę złapała. Studia po angielsku. Jakby się jej ojciec cieszył, który też studiował w Niemczech, no, w NRD.
Miałam się spotkać ze smurffem, kolegą blogowym, ale jakoś tak zeszło. Może następnym razem.
I na koniec
 |
| Ale wrócę tu za niedługo. Trasę 380 km pokonuje się w najlepszym czasie 5,5 godziny. Ja jadę 6 godzin. Droga ekspresowa prawie na 2/3 trasy. |
|
Nie mogłam nie zatrzymać się w Mławie i Modlin też jakoś tak działa historycznie. I nie koniecznie chodzi tu o lotnisko.
 |
| Pierwsza bitwa Armii Modlin w II wojnie swiatowej. Ja pamietam potem generała Sosabowskiego z filmu O jeden most za daleko. Swieciło niemiłosierne słońce. |