Odkąd mamy ten letni dom na Dolnym Śląsku przyjeżdżam co roku na festiwal obwołany jako hipisowski do malowniczego miejsca nazywanego Stacja Wolimierz w Pobiednej. Oj, nie lubię tej nazwy, nadali ją wiadomo od zwycięstwa żołnierzy radzieckich, a potem nie zmieniali. Stacja, bo to kiedyś autentyczna stacja kolejowa, a pracuje tu i bardzo aktywnie działa kilka lokalnych i regionalnych stowarzyszeń. A zaczęło się już w 1988 roku od Teatru Kliniki Lalek i Fundacja na Rzecz Wspierania Kultur Alternatywnych i Ekologicznych.
Stąd prawdziwa lokomotywa zostawiona jako symbol. Wszystkie dawne niemieckie stacje to bardzo solidne budynki, przykłady czasami neogotyckiej architektury końca XIX wieku. Tutaj domów szachulcowych.
![]() |
| Obserwują nas oczy bóstwa. |
Czyli byłam tam już wiele razy. Pierwszy raz sama, bo w ostatnich latach z wnuczką. Z naszej dawnej gajówki czy obecnego
miejsca letniego zamieszkania, to tylko około 20 km. Na Gryfów Giebułtów
Świecie. Mija się zjazd do Leśnej, gdzie znajduje się zamek Czocha. Im bliżej
miejsca, to roztaczają się piękne widoki na Góry Izerskie.
Trzeci tydzień lipca na ogół trafia się upalna pogodą. Można się letnio kolorowo wystroić i poczuć magię hippisowskich czasów. /nie pisowskich/
Gdy tak zastanawiam się skąd się wzięły moje skłonności do muzyki rockowej i tego typu hippisowskich zachowań, to odpowiedź jest jedna. Z pewnością pierwsze wyjazdy zagraniczne, które były totalną petardą dla kształtowania mojej późniejszej nie tylko muzycznej osobowości.
![]() |
| Bębny,gongi są bardzo typowe dla muzyki Wschodu. |
W poprzednich postach zastanawialiśmy się nad wyjazdami zagranicznymi. Wycieczki do krajów zachodnich, zanim staliśmy się częścią demokratycznej Europy, były trudniejsze z powodu bardzo niekorzystnej dla nas wymiany dewizowej. Pod koniec lat 70. i potem 80., bo te czasy biorę pod rozwagę, kraje tzw. trzeciego świata były dostępniejsze. A mnie od zawsze pasjonowały kraje egzotyczne, inne kultury. Nie byłam wychowywana w duchu naszej religii, nawet dziadek nie chodził do kościoła 🤣 to z ogromną wnikliwością zapoznawałam się z religiami Dalekiego Wschodu, nie żeby być wyznawcą, ale czerpać z ich filozofii.
![]() |
| Podróżnik Chris miał bardzo fajne stoisko z ciuszkami. |
O swojej podróży do Afryki Północnej wspominałam niedawno, a tam zobaczyłam
ogromny żywioł wszystkich afrykańskich krajów na Igrzyskach tego kontynentu, które wówczas odbywały się w Algierze. Kulturalnych igrzyskach, nie sportowych.
Bardzo mi się podobała ta radość życia, kult ciała, tańce, entuzjazm Taka
nieokiełznana prymitywna spontaniczność, witalność, fizyczność. A dwa lata potem byłam dwa
miesiące na wyprawie w Indiach i Nepalu, a tam już feeria życia, miłości,
afirmacja seksualizmu, temperament i
żar. Byłam już trochę starsza, to wiedziałam o co chodzi😀. My bardzo dokładnie
poznaliśmy te kraje, a nie jak teraz się zwiedza na krótkich wycieczkach. Ponadto
czasy były inne, bezpieczniejsze. Takie pobyty zostawiły trwałe fermenty w moim
życiu i osobowości. Słuchanie rockowej muzyki lat 70. to jakby znowu wędrówki
po knajpach w Kathmandu. I takie naturalne rozmowy z ludźmi, którzy czują
podobnie. Dlatego jeździłam wcześniej na Woodstock do Żar z córkami nastolatkami.
![]() |
| Rozmowy o Nepalu. |
Zauważyłam jak w ostatnich latach zmienił się bardzo stosunek młodych ludzi do starszych. Kiedyś wcześniej ci młodzi nie potrafili tak łatwo mówić na ty, nie wiedzieli czy do końca wypada. A teraz bez problemu. Wszyscy jesteśmy bardziej otwarci życzliwsi serdeczniejsi. Ludzie więcej podróżują, są naturalni i tacy bardzo bardzo serdeczni, interesują się tobą nawiązują rozmowę. Można nawet zapalić skręta. To nie jest jak w pociągu, kiedy wszyscy mają słuchawki w uszach. Jest wesoło, w prawdziwym teatrze życia.
Chyba nie sprzedają piwa, bo w ogóle nie widziałam podpitych ludzi, czasami natomiast czuję się dymek "maryśki".
![]() |
| Tu już w tańcu jakby z równolatkiem. |
![]() |
| Tu zanim się rozgrzałam i rozebrałam😀 |
Wolimierz Festiwal jest dla każdego kto ceni wolność, sztukę, otwartość, ekologię. To pozytywna energia i magiczna przestrzeń. Chyba pisałam o tym w zeszłym roku, ale przy okazji innych festiwali wakacyjnych. Z przyjemnością piszę i teraz i dzielę się z wami zdjęciami👍💓 W tamtym roku byłam bardziej kolorowa. Chyba jednak lepszy nastrój wtedy mi towarzyszył. Też było upalnie. Z wnuczką i koleżanką.
Jedzenie zawsze wolę wegetariańskie niż mięsne. A tu tylko takie.
















































