Moja lista blogów

piątek, 24 kwietnia 2026

Niewinni czarodzieje.

 Parę kadrów z filmu Andrzeja Wajdy  'Niewinni czarodzieje', przypomniały Dziewczynie pewną młodzieńczą miłość, która trwała latami. 

Bazyli bohater filmu, puszcza kilka razy na magnetofonie szpulowym rozmowę prowadzoną z dziewczyną, naciskając przyciski palcami od nóg.

Ona to podobnie robiła siedząc przy stole przed lusterkiem, wykonywała dwie czynności. Malowała rzęsy  małą szczoteczką, plując na nią i maczając  w małym metalowym pudełeczku, susząc przy tym paznokcie lewej ręki. Palcem od nogi przewijała taśmę.

Trwały kultowe lata siedemdziesiąte. W filmie był rok 1960.

Jeszcze młody Cybulski.

Dziewczyna nagrywała rozmowy z Chłopakiem, który jej się podobał już od podstawówki. Chodzili razem  do  jednej szkoły. Ale on poszedł potem do innego liceum.

Nie miała nawet telefonu w domu.  Na szczęście koleżanka, córka sądowej urzędniczki   miała telefon i  magnetofon też. Mogły u niej nagrywać te rozmowy.

Czasami przedstawiała się jako ktoś inny, zmieniała trochę głos, i tak prowadzili tę grę, flirtując przez telefon udając kogoś innego.  Jak Pelagia w filmie, która oczekiwała intelektualnej rozmowy.  Przez telefon Dziewczyna pytała o kwazary, mówiła o entropii, imponderabiliach i eschatologii. Wtedy sprawy wieczności wydawały się odległe o lata świetlne. 

Aktorka- tłumaczka wzorowała się na Audrey Hepburn.

Raz, już jako prawdziwa osoba,  Dziewczyna poprosiła  Chłopaka o przyniesienie  lektury. Leżała chora w łóżku, a w domu było rozwieszone pranie na sznurkach. Nie wiem czy pamiętacie takie metody suszenia? Na pukanie do drzwi odpowiedziała proszę. Stanęła za jednym prześcieradłem, mając gołe ramiona i nogi.  Pelagia w filmie rozgrywała podobnie tę rolę z Bazylim.  Mieli już wtedy po 18 lat, ale  obydwoje  nie wiedzieli co dalej. Ona lubiła prowokować, bo się filmów naoglądała. A on wydawał się nieśmiały i traktował ją jak koleżankę. 

Ojciec  Chłopaka był inżynierem budownictwa.  Na lekcjach polskiego uczyli się  przeprowadzania  wywiadów. Ona wymyśliła, że zrobi wywiad z jego ojcem, jakby inżynierem Karwowskim, który to serial cieszył się wtedy ogromną popularnością. Pan inżynier  zgodził się na rozmowę. Poszły z koleżanką, zatargały ten ciężki radziecki magnetofon, aparat marki Smiena też. Ale jego syna, który był głównym powodem sytuacji, nie zastały w domu. Wywiad zrobił furorę w szkole. Profesorka bardzo chwaliła pomysłowość. Dziewczyny miały studiować dziennikarstwo. Były wtedy w III klasie.

Rodzina Chłopaka potem przeprowadziła się do innego dużego miasta, przed samą maturą. 

Jeszcze w podstawówce, jako dzieci oglądali razem film Krzyżacy w kinie trzymając się za rękę. Na seans chodziły  siódme klasy. Było to znacznie później niż rok 1960. Film był  w kinach powtarzany wiele lat. 

Tańczyli razem na zabawach, dwa razy jeździli razem na obozy  harcerskie. Tam bawili się w te  filmowe sztuczki z pudełkiem zapałek. Rozbierali się, ale wtedy byli w grupie.

Na studiach mieli się spotkać. Dziewczyna pojechała do miasta, w którym mieszkał, żeby zobaczyć pewną wystawę w muzeum. Zadzwoniła do niego. Jego matka,  Alina zaprosiła ją na obiad. Pamięta do tej pory że jadła sos z kaszą gryczaną i buraczkami. ale On nie pojawił się na obiedzie. Bardzo miło rozmawiała z jego matką. Szkoda, bo nie zobaczyłą  jak wyglądał w wieku 23 lat.

Minęły kolejne lata, prawie 20. Tym razem przypadkiem znalazła się w jego mieście. W czasach jeszcze przedkomórkowych. Znaczy komórki już posiadali niektórzy.   Mieszkała w hotelu. Zadzwoniła pod stary adres jego Rodziców. On z żoną   zaprosił ją na kolację.  Okazało się że ożenił się z rozwódką, starszą od siebie. Podobne przypadki nie zdarzały się wtedy często wśród jej znajomych.  Mieli  troje dzieci, w tym jedno wspólne,  jeszcze małe.  Bardzo serdecznie  i szczerze  porozmawiali w trójkę. Mieszkał w dawnym mieszkaniu Rodziców, matka wcześnie odeszła, a ojciec chyba związał się z kimś innym.

Nadal jej się wtedy podobał. Bardzo miły, kulturalny, trochę onieśmielony. I żona taka przyjacielska, naturalna.

W kolejnych latach ktoś pokazał jej jego zdjęcia ze zjazdów klasowych. Nie był już  taki przystojny jak jego ojciec w tym wieku.  Wcześnie się postarzał.   Jego trzej bardzo przystojni koledzy zmarli około 50- tki,  Piotrek R, Wojtek M, Wiesiek R.

Z tej grupy żyje  tylko Polański .

Potem przestała już o Nim myśleć, chociaż w tym mieście bywała wiele razy.

Nic niewiadomo Dziewczynie czy on jeszcze żyje. Ona  ma nadal piękne długie blond włosy. Są siwe, ale zawsze staranne umalowane, blondynkom nie widać odrostów.

Wajda nazwał ich „niewinnymi czarodziejami”, bo próbowali odczarować szarą rzeczywistość, stworzyć własny, mały, prywatny świat.  Jak w piosence. Pelagia, ze swoim aparatem fotograficznym, jak nasza Dziewczyna, i Bazyli, z jazzem/  Krzysztof Komeda/ i boksem – szukali oryginalności, a znajdowali tylko powierzchowne relacje.

Patrzę na bohaterów filmowych– Pelagia i Bazyli /Krystyna Stypułkowska i Tadeusz Łomnicki/ i chciałabym im powiedzieć: „Ale świetnie udajecie, jak ja kiedyś. Prawdziwe uczucie warte jest ryzyka. Zaryzykowaliśmy z kim innym. 

Zostaje we mnie ta sama tęsknota, co kiedyś – tęsknota za tamtą beztroską, za tamtym poczuciem, że jestem kimś wyjątkowym, „czarodziejką”. Dziś wiem, że ta „niewinność” to był luksus, który szybko minął.

Mieliście takie platoniczne miłości, które czasami wracają we wspomnieniach?



piątek, 17 kwietnia 2026

Goldberg czyli Złotoryja -co za spotkanie.

 Za mną niezwykły dzień w Złotoryi – najstarszym mieście w Polsce,/1211/ które swoimi piastowskimi korzeniami zawsze kusiło  pisarską wyobraźnię  Magdaleny Rohackiej Click, a refleksjami o swojej książce Klejnoty rodzinne podzieliła się z czytelnikami na spotkaniu autorskim  w  Miejskiej Bibliotece.

Ale tym razem to nie tylko mury i daty były najważniejsze, a ludzie. Click

Złotoryja, ze swoją senną, a jednocześnie szlachetną atmosferą, stała się idealnym tłem dla spotkania trzech kobiet, które w sieci budują własne światy, ale mają wspólna pasję do słowa, sztuki, historii.

 Trzy  blogerki z różnych zakątków Polski, gdzie indziej się urodziły, studiowały i pracowały. Trzy różne doświadczenia i spojrzenia na świat. Choć przyjechały tutaj z jeszcze z innych części kraju, nie tylko tych   ze swoich rodzinnych, szybko okazało się, że ich drogi – choć geograficznie odległe – przecinają się w tych samych punktach życiowej dojrzałości. Jedna żegna się z odchodzącym mężem, druga z matką, a trzecia wita na świecie ukochaną wnuczkę.

 Na co dzień   tworzymy w sieci inną opowieść, tutaj, pod złotoryjskim niebem, znalazłyśmy wspólny język.

Złoto nie tylko w rzece Kaczawie, ale również w naszych włosach w słonecznym świetle.

Spotkanie  w murach najstarszego miasta w Polsce, było czymś więcej niż tylko towarzyską kawą. Były też pyszne naleśniki.😀👍👏 W kawiarni w dawnym Ratuszu,  a zdjęcia przed zabytkową barokową  Fontanną  Delfina z 1604 roku, odrestaurowaną w 2008. Delfiny przypominają mityczne smoki lub węże.



Złotoryja, ze swoim spokojnym rytmem i piastowską historią w tle, przypomniała nam, że czas może być naszym sprzymierzeńcem.  Nasze rozmowy nie były o tym, co „wypada”, ale o tym, co nas naprawdę porusza. Również wszechobecne  tutaj  małe butiki.👏 Wąskie uliczki, Rynek, kościół NMP stały się  też świadkami rozmów o odwadze bycia sobą.




Dzielenie się doświadczeniami z pisania o historii, sztuce, o codzienności i o wyzwaniach, jakie stawia przed nami cyfrowy świat, dało nam  poczucie bliskości. Czwarta koleżanka łączyła się z nami przez komunikator. Click Zrozumiałyśmy, że choć działamy w sieci, to prawdziwa magia dzieje się „tu i teraz”, w kontakcie wzrokowym i wspólnym śmiechu.

Przed zabytkową studnią

Dla pisarki zakochanej w epoce Piastów, Złotoryja to miejsce szczególne. Kilku mieszczan walczyło i zginęło w walce z Mongołami pod Legnicą w 1241. Potem prawie wszystkich zabrała "czarna śmierć".  Górnicy  w poszukiwaniu złota, bazaltu , miedzi dawnego miasteczka Goldberg budowali potem potęgę regionu.

Z Orłem- Niepodległość- zrywającym się do lotu i szkołą im M. Konopnickiej

To spotkanie pokazało, że  jednak najpiękniejszą historią, jaką możemy napisać, jest nasza własna teraźniejszość, choć stoimy pod średniowieczną Wieżą Kowalską, a nawet mamy monumentalny pomnik Reymonta.



Energia, którą wymieniłyśmy między sobą, stała się tak samo cenna jak legendarne złotoryjskie złoto i bazalt. Wyjechałyśmy z poczuciem, że dojrzałość to dobry wiek dla twórczości – moment, w którym wiedza spotyka się z pasją, a spokój z ciekawością świata.

Warto spotkać się wpół drogi. Regionalne różnice tylko wzbogacają naszą wspólną, polską opowieść, że południe to trochę dalej niż Miastko😀💓  Gdańsk tak samo piękny jak Kraków.

Złotoryja też.

W kobiecej przyjaźni drzemie siła, która trudność potrafi zamienić  w inspirujący wpis na blogu czy rozdział w książce.  Spotkanie potwierdziło, że internet może dzielić, ale mądrze wykorzystany – buduje ciekawe mosty między ludźmi, którzy nadają na tych samych falach.

Złotoryja, dziękujemy za Twoją gościnność i nasze wspólne chwile. Piastowie byliby  z nas dumni, dzielne białogłowy. 

Czy Dolny Śląsk jest wam bliski? Jakie miłe wspomnienia stamtąd? Dlaczego w realu jest prawdziwiej?


wtorek, 14 kwietnia 2026

I znowu mam perłowe włosy.

 Siedzę w wiejskim domu pogrążona w różnych rodzinnych smutkach, ale walczę ze  słabościami, żeby znowu nie przyciągnąć jakiejś choroby.

Miło było patrzeć na Węgrów, gdy cieszyli się ze zwycięstwa nad Orbanem. Partia TISZA Petera Magyara, wprawdzie centroprawicowa, ale jest nadzieją narodu i jego powrotu do  uczciwego rozwoju. Dobrze, że dał pstryczka Trumpowi. Chyba nawet tak się nie cieszyli, gdy weszli do Unii Europejskiej. Taniec radosci przyszłego ministra zdrowia jest viralem na całym świecie Click. Przy okazji różnych filmików z  wyborczej nocy przypominano słynne przeboje węgierskiego rocka znanego w latach 70, które ja wtedy słuchałam jako prawie nastolatka.  Miałam nawet taką małą płytę z dużą dziurką zespołu Locomotiv GT

z ich dwoma najsłynniejszymi przebojami Ringased el  magad, który wymawialiśmy śpiewając "ringaszt ermagot" i  The world watchmaker. Cały świat wtedy  też śpiewał  wielki przebój zespołu Omega  Dziewczyna o perłowych włosach.

Pamiętam swoje zakłopotanie pamięci,  gdy zespół Scorpions zaczął być sławny w Polsce w latach 90. z przebojem Wind of  change, a oni też śpiewali Dziewczyna o perłowych włosach. Ja myślałam, że to jest dawny zespół węgierski Scorpio, który też znałam.😁 
A powiem jeszcze jeden dowcip, który krążył przez lata w naszym  osiedlowo-szkolnym towarzystwie.  Jedna koleżanka interesowała się  węgierskim rockiem i wymieniała  nazwy  zespołów, Locomotiv GT Omega, Scorpio, Illes ... a ja kończę ileż, ileż tych  sławnych zespołów w takim małym państwie?
O Węgrzech pisaliśmy  wcześniej i wspominaliśmy w komentarzach o pierwszych wyjazdach na Węgry w dawnych czasach i nie chcę się już powtarzać.  Nawet miałam tzw. penfrienda o nazwisku Vajda, który  przyjechał raz do Polski, ale imienia nie pamiętam.
Odwiedziłam  Miszkolc i  Tokaj  prawie 3 lata temu. Bardzo zaskoczyła mnie  bieda jaką tam widziałam, w porównaniu  np. z bardzo dobrze rozwiniętą Słowacją, która z kolei była zacofana we wcześniejszych czasach. Najbardziej widoczna w wąskich ulicach poza miastem, starych stacjach benzynowych i małych biednych sklepach.  I tak mi szkoda było tych Węgrów. Budapeszt inaczej się rozwijał. Na bogato.  Bardzo miło wspominam swoje kilkakrotne wizyty w tym pięknym mieście. Dwie córki moich koleżanek studiowały hungarystykę z językiem fińskim, bo to jedna grupa językowa. Jedna wyjechała do Finlandii, a druga jest w Warszawie. Zatrudnia się czasami jako tłumaczka. 
Córki jeździły kiedyś na kolonie letnie do Hajduszoboszlo. Planujemy razem wybrać się tam  we trzy rodziny, przypomnieć sobie te słynne baseny, ale nie wiem czy to dojdzie do skutku. To jest mój pomysł, ale one nie mogą się zebrać. Skończy się pewnie na wysłaniu kolejnego pokolenia na kolonie na Węgry.
I to by było na tyle w temacie Węgry. 
Coś optymistycznego na temat seniorek. Jedna moja koleżanka,  kilka lat starsza ode mnie została wdową. Po dwóch latach , gdy skończyła już71 lat,  sprzedała wszystko w swoim rodzinnym mieście województwa świętokrzyskiego, mieszkanie w bloku, garaż oraz piękny domek na wsi i wyprowadziła się aż do Szczecina Tam kupiła sobie nowe lokum. Pojechała za miłością, przemiłym człowiekiem, którego poznała  jeszcze w młodości, a on też został wdowcem.
Posłuchajmy starego przeboju Click
Lech Clickz pewnością wolałby posłuchać Franza Liszta czy Bele Bartoka👃

czwartek, 9 kwietnia 2026

Seniorzy przejmują scenę.

 Mówi się, że śmiech to zdrowie, ale po tym, co  dzisiaj zobaczyłam w w naszej Malwie dodałabym: śmiech to eliksir młodości i niesamowita energia.  Za nami kolejny  III Przegląd Amatorskich Kabaretów organizowany przez ODS Malwa i CKU. Cieszę się, że przyjęłam propozycję pracy w jury tego konkursu. To mała antycypacja mojej przyszłości.😀  Na zdjęciu  min. w towarzystwie mojej dawnej uczennicy Anetki, z którą wzajemnie się inspirujemy👍👏💓  i mojego blogowego  kolegi click.

Kiedy na scenę weszły  energiczne babki z Osiedlowego Klubu Aktywnych Seniorów "Okas" sala  współczuła chorej babci, by po chwili  tańczyć razem z nią i  jej wesołymi koleżankami.  Randkowanie oraz imprezowanie zarezerwowane dla młodych  tutaj działa na odwrót.  Wilk nam niegroźny, bo może stać się przystojnym tancerzem, a babcia nie chce zjadać resztek z obiadu przyniesionych przez wnuczkę– Czerwonego Kapturka. Wolałaby dostać wino  w koszyczku od swojej córki. Przesłanie odczytane. 


 Kabaret Skandal z lokalnego UTW to humor rodem z najlepszych lat polskiego kabaretu literackiego.👍 Jest muzyka/ trzy instrumenty/, taniec, śpiew i recytacje. Oraz wysoki  poziom przygotowania. Dopracowane kostiumy, starannie dobrana oprawa muzyczna i – co najważniejsze – odwaga sceniczna, której mogliby pozazdrościć profesjonaliści. Radość tworzenia.


To, co ujmuje najbardziej, to autentyczność, manifestacja aktywności i radości życia. Tu nie ma wymuszonych żartów. Ale jest dużo uwag zdrowotnych, które nabierają egzystencjonalnego wymiaru. Żarty płyną z własnych doświadczeń i obserwacji  rzeczywistości.

Zderzenie pokoleń, czyli Nowoczesna babcia  z doskonałą umiejętnością obsługi smartfonów, laptopów, tabletów, szczupła, w doskonałym makijażu,  czy to  obraza  dla dzieci i wnucząt? Grupa teatralno-wokalna Metamorfoza zaprezentowała  swój występ prawie jak musical. Zabawne stroje, układ choreograficzny, dekoracje, muzyka to ogromne zalety. Wspólna zabawa. Taniec w fartuchach przypominał mi zapomniany dawny film muzyczny Alicja z 1980 roku. Ciekawe czy ktoś pamięta? Grupa otrzymała Nagrodę Publiczności.


Lokalne smaczki i nawiązywanie do znajomych osób jest bardzo zabawne i wywołuje dużo śmiechu.  A płyn do mycia naczyń  najlepszy dla "Grubej Grażyny", bo usuwa tłuszcz i wnika w najmniejsze zakamarki. Inne kosmetyczne produkty  doskonałe na wzrost i powiększanie wszystkich narządów

Pod warstwą makijażu, kolorowych peruk i zabawnych rekwizytów kryło się coś znacznie ważniejszego- pasja. Patrząc na tych ludzi, zapominało się o ich wieku. Widziałam tremę przed wyjściem, profesjonalne wspieranie się nawzajem i tę niesamowitą radość w oczach, gdy sala nagradzała ich brawami.

Oczywiście, nie obyło się bez drobnych potknięć. Problemy z nagłośnieniem sprawiły, że kilka puent umknęło widzom, bo zabrakło wtedy aktorskiej dykcji  i mocnego głosu. Oświetlenie też czasami biło po oczach, albo nie doświetlało.  Warto jednak docenić starania organizatorów, którzy zadbali o dobrą atmosferę. Poczęstunek w przerwie, min. swojskie ciasta upieczone przez studentów CKU rozpływały się w ustach, a  nagrody od sponsorów cieszyły wszystkich wykonawców.  Lokalne firmy zapewniły  karnety do  Fitness klubów, SPA Centrum i Pilates, kwiaty z trzech kwiaciarni, vouchery do pizzerii, warsztaty językowe/ od niżej podpisanej/ i wiele innych, szczególnie od wieloletnich sponsorów Fundacji Wyspa Pomocy.

Drzemie w nas ogromny potencjał kreatywny. Amatorskie kabarety, choć czasem technicznie niedoskonałe, oferują coś bezcennego: autentyczność i integrację społeczną.  Ludzie mają sobie nawzajem coś do opowiedzenia. Pokazują, że „jesień życia” może mieć barwy lata.

Choć jury miało trudny orzech do zgryzienia, to wygrali wszyscy. Za odwagę, za to, że chciało im się wyjść z domu, napisać scenariusz, spotykać się na próbach i po prostu nas rozbawić. Szczególnie troje solistów, w tym pani Bożena Gniazdowska w  bardzo oryginalnym mimicznym przedstawieniu  "Przeobrażenie" zauroczyło jury.

Refleksja po  takim konkursie  to mieszanka podziwu dla energii wykonawców z nutką nostalgii i spostrzeżeniami na temat kondycji lokalnej społeczności. Dystans do siebie jest supermocą. Wrażenie robi nie sam żart, ale to, z jaką lekkością seniorzy potrafią śmiać się z własnych ograniczeń co jest formą oswojenia starości. To lekcja dla młodszych pokoleń, że poczucie humoru jest najlepszym lekiem na upływający czas.

Jury też się bawiło.



A Wy? Byliście  kiedyś na  takim przeglądzie? Który skecz najbardziej zapadł Wam w pamięć? 


środa, 1 kwietnia 2026

Seksizm czy urok dawnych lat?

 Siedzę chora kolejny tydzień w domu. Zaatakowało mnie zapalenie oskrzeli, zupełne osłabienie organizmu, brak apetytu, bóle i zawroty głowy. Dwa lata temu takie zapalenie skończyło się dla mnie pobytem w szpitalu. Teraz na szczęście nie spada mi poziom tlenu.  Ale nie czuję się dobrze. Niewiele mogę robić, bo nie mam siły, układam w szafach i  na półkach, czytam kryminały oraz oglądam telewizję. Szczególnie lubuję się w starych filmach. I takie naszły mnie refleksje w moim ulubionym filmowym temacie.

Filmy z okresu PRL-u (lata 60–80) prezentują specyficzny paradoks: z jednej strony oficjalna  propaganda głosiła równouprawnienie , z drugiej kino tamtych lat utrwalało tradycyjne role płciowe dla kobiet, domowe lub w roli ozdób i obiektów pożądania.

W kinie lat 70. i 80. nagość kobieca stała się niemal obowiązkowym elementem, często niezwiązanym z fabułą.  Prócz znanego filmu Waleriana Borowczyka Dzieje grzechu, bo tytuł  zobowiązywał, albo ponura Trzecia część nocy Żuławskiego.

Jakiś czas temu oglądałam na Kulturze słynny film Anatomia miłości z Barbarą Brylską i Janem Nowickim.  Nie widziałam go wiele lat i teraz byłam zaszokowana  takim infantylnym przedstawieniem kobiecej bohaterki. A mężczyzna,  szowinistyczny pan i władca z łaską udzielał swoje uczucie. Nawet na plakacie tylko jego nazwisko.


  Taki model wydawał się  wtedy normą. Chodziło się do kina popatrzeć na aktorkę. Co jakiś czas powtarzają też „Seksmisję” (1984): Mimo, że film jest satyrą na totalitaryzm, sposób przedstawienia kobiet (często rozebranych lub ubranych w wyzywające stroje) budzi dziś kontrowersje. Bohaterki są przedstawione jako bezduszne, zmanipulowane lub niezdolne do samodzielnego myślenia bez męskiego pierwiastka, a ich „wyzwolenie” następuje poprzez kontakt fizyczny z mężczyznami.

W filmach lat 80- 90.  np. Sztuka kochania, Och, Karol, Komedia małżeńska  kobiety często pełnią rolę „zdobyczy” głównego bohatera. Ich ambicje czy osobowość schodzą na dalszy plan wobec atrakcyjności fizycznej.  Romantyzowało się toksyczne zachowania, albo manipulowało sentymentem.  Dlatego l zawsze ubiłam obcokrajowców, oni byli inni. Nie musieli całować w rączkę, a zainteresowanie  okazywali w taki naturalny sposób. Nie słyszało się z ich ust seksistowskich uwag, podziwiali intelekt, np. znajomość ich języka, historię i inne umiejętności. Nawet mój pierwszy mąż germanista był wyzwolony już w latach 80. po swoich wyjazdach do "enerdówka" i Berlina Zach. Jak to mówił, że Helgi go nauczyły szacunku wobec kobiet.

Kasia Figura w filmach z  lat 80.  Pociąg do Hollywood,  Porno,  Autoportret z kochanką była obsadzana głównie w rolach epatujących nagością i naiwnością, co utrwalało stereotyp „atrakcyjnej blondynki” i przedmiotowe traktowanie kobiecego ciała. Doskonale się przy tym bawiliśmy, trzeba przyznać.  Ona sama po latach musiała przepracować  swoją rewolucję psychologiczną. 

Nawet w cenionych komediach, postacie kobiece często były definiowane przez ich relację z mężem lub ojcem. Utrwalano role domowe i patriarchat, np. Pierwszy „Kogel-mogel” (1988): Film ukazuje konflikt między ambicjami młodej kobiety (studia) a oczekiwaniami rodziny (wyjście za mąż i praca na roli). Choć bohaterka walczy o swoje, wiele postaci pobocznych i dialogów utrwala przekonanie, że miejscem kobiety jest dom, a jej sukces zależy od znalezienia odpowiedniego partnera. Powrót Kogel– Mogel po latach to już zupełnie inna komediowa stylistyka.

W wielu popularnych produkcjach (np. u Barei czy w filmach sensacyjnych) kobiety pełniły funkcję estetycznego tła. Ich rola ograniczała się do bycia żoną, kochanką lub sekretarką, która nie ma realnego wpływu na fabułę.  Kobiece postacie rzadko były wielowymiarowe. Albo reprezentowały etos poświęcającej się matki i gospodyni, albo były przedstawiane jako niebezpieczne famme fatale, które sprowadzają mężczyzn na manowce (częsty motyw w kinie moralnego niepokoju). Wyjątek to Bez miłości B.Sass Kobieta w kapeluszu Różewicza, Wrzeciono czasu A. Kondratiuka.

Polskie kino tego okresu to fascynujący dokument mentalności, w której pod płaszczem nowoczesnego państwa krył się głęboko zakorzeniony konserwatyzm i protekcjonalizm wobec kobiet.  Oglądając te filmy można traktować je jako kino-terapię.   Widzimy jak ogromną drogę przeszło społeczeństwo w kwestii empatii i szacunku dla podmiotowści kobiety. Tak jak w obecnych filmach poprawność polityczna wobec kolorowych i różnych orientacji jest zawsze obecna.

Od lat oglądam serial 07 zgłoś się. To jakieś zboczenie😁, albo traktowanie go jako time machine, bo wszystko mi się przypomina z tamtych lat. Pamiętam  tamtych młodych aktorów, sweterki , fryzury, makijaże, meble, dekoracje, palenie papierosów i milicyjną wszechwładzę.  Teraz oglądam na Historii. A w tym filmie to już feeria seksistowskich zachowań. Chociaż byłam córką milicjanta, to buntowałam się od młodości i kilka razy zatrzymywali  mnie koledzy ojca na ulicach miasta😀.

Kobiety w serialu  pełnią funkcję dekoracyjną. Każdy odcinek to nowa partnerka lub obiekt flirtu Borewicza. Serial obfituje w sceny rozbierane, które często nie mają głębszego uzasadnienia fabularnego, a służą jedynie uatrakcyjnieniu widowiska.

Kobiety najczęściej pojawiają się jako ofiary, prostytutki (np. postać Lidii Doreckiej grana przez Grażynę Szapołowską) lub sekretarki i pielęgniarki, które łatwo ulegają czarowi głównego bohatera.

Borewicz słynie z ciętych ripost, które z dzisiejszej perspektywy są często uznawane za protekcjonalne, lekceważące  lub wprost seksistowskie:  „Dziewczyny, droga pani, to ja lubię wytrawne”.

Co ciekawe, badacze popkultury zauważają w serialu pewien paradoks – obok przedmiotowo traktowanych „kochanek” pojawiają się postacie kobiet silniejszych, które Borewicz szanuje (lub z którymi musi się liczyć), jak np. jego była żona / w tej roli Izabela Trojanowska/ czy niektóre współpracowniczki. Niemniej jednak, nawet one są często obiektem jego ironicznych uwag. Jaki zdziwiony jest, gdy jego niezbyt bystry kolega posiada piękną żonę/  w tej roli Elżbieta Zającówna/.

Serial był produktem swoich czasów – epoki, w której mimo oficjalnej propagandy równości, w społeczeństwie dominował silny patriarchat. Borewicz uosabiał marzenie o światowym, pewnym siebie mężczyźnie, który „bierze to, co chce”, co w tamtym okresie było postrzegane jako atrybut sukcesu, a nie przejaw dyskryminacji.  Też lubiłam jego żarty😕.

 Choć w serialu pojawiają się postacie takie jak sierżant Ewa Olszańska, Borewicz rzadko traktuje je jako równorzędne partnerki. Jego uwagi dotyczące ich wyglądu lub życia prywatnego podkreślają patriarchalne podejście do kobiet w milicji.

Teraz odbieram to jako doskonały koloryt epoki  i duch czasu, ale warto pamiętać, że kino kształtowało standardy i nadal  odgrywa tę rolę.

Sama przez lata chętnie byłam traktowana jako atrakcyjna blondynka i powielałam filmowe wzorce  "mrocznego obiektu pożądania". Dziwiłam się, gdy na firmowych imprezach ktoś mnie nie podrywał. Słynne "podszczypywanie " tłumaczki w latach 90. to była oznaka dobrze wykonanej pracy, a za tym szła wysoka gratyfikacji finansowa. Jednym słowem byłam produktem epoki. Jednakże będąc fanką Zanussiego od czasów Iluminacji na pierwszym miejscu stawiałam wykształcenie. To było moje rozdwojenie jaźni i ambiwalencja😉

Jedna  koleżanka spytała, czy odczuwam starzenie. Z pewnością nie, gdy dobrze się czuję👍

Jakie pamiętacie role mocnych kobiet  w polskim kinie z dawnych lat?

 A stosunek do 07 zgłoś się czy innych wspomnianych filmów?