Post ten poświęcam guciamal, której posty zachęciły mnie do napisania poniższych zwierzeń. Mam też nadzieję na nową blogową koleżankę. Zachęcam też inne czytelniczki do opisania podobnych refleksji.
1.Jak powstała twoja biblioteka?
Odkąd pamiętam w domu były zawsze książki, mam starszego brata, wychowywałam się też z młodszym bratem Mamy, bo Babcia wcześnie zmarła. Rodzice nam sprawowali książki ze wszystkich okazji. Mój brat to dziennikarz i lokalny literat, pasjonat literatury i historii od wczesnego dzieciństwa. Wiele książek, też poważnych lektur przeczytałam wcześniej, z racji posiadanego tego starszego rodzeństwa, niz powinnam i tym mocniej na mnie wpłynęły.
Moje życie to jak ogromny księgozbiór wypchane mitami, skojarzeniami, cytatami, taki "złudny szmer czarodziejstwa".
Studiowałam na studiach dziennych, zaocznych, podyplomowych filologię polską, angielską, europeistykę, turystykę. Chciałam studiować japonistykę, orientalistykę , słowiańskie języki, hinduizm, romanistykę. Z tych wszystkich etapów życia zbierałam książki i dużo, bardzo dużo czytałam i to w kilku językach.
I tak te irracjonalne miraże, tęsknice, mgły, udziwnienia kształtowały moją zachwianą psyche, zwodziły przez lata i nie pozwalały osiągnąć "naszej małej stabilizacji", bo "życie nasze nic niewarte, kult Bachusa i Astarte. Ha , trza znosić, fata, los, nieustannie próżny trzos. O wielkościach darmo śnić, trzeba żyć. Napoleon ten miał nos. Szopen, gdyby jeszcze żył, to by pił". I taki znany cytat na poparcie mojej tezy.
2.Czy jest jakiś ład w twojej bibliotece?
Tak oczywiście, doskonale wiem, gdzie co się znajduje. Układam książki tematycznie i pamiętam nawet , gdzie one byly w moich kilku domach wcześniej. Mam obecnie jakby 5 domów teraz, tzn. miejsc, gdzie przebywam w różnych terminach i wszędzie posiadam tam biblioteczki, niektóre malutkie, inne większe. Ale najwięcej książek wypełnia moje biuro, bo to też jest mój dom, ukochane miejsce pracy i spotykania przyjaznych ludzi. To jest bardzo męczące, takie ciągłe przemieszczanie się i chcę to zmienić. Ale nie jest łatwo zamykać etapy życia.
3.Czy pozbywasz się książek, a jeśli tak to w jaki sposób?
Prowadzę firmę edukacyjną, w siedzibie urządzam symboliczne wyprzedaże za złotówkę . Dużo rozdaję moim klientom, młodym i starszym za darmo w formie niby upominków. Szczególnie książek służących do nauki i wydań dla dzieci.
Dostałam sama kiedyś, w 2000r. to bylo, 11 tysięcy książek z zaprzyjaźnionego miasta bliźniaczego z Anglii. Do tej pory te książki daję ludziom. Najcenniejsze trafiły na Uniwersytet Rzeszowski.
4.Ile wydajesz miesięcznie na książki?
Obecnie nie dużo, zależy od miesiąca, bo książki można kupować na różnych tanich wyprzedażach, np. z okazji likwidacji bibliotek, też na allegro oraz na wymianach książek. Najnowsze pozycje wypożyczam w bibliotece raczej.
5.Jakie książki musisz kupować?
Podczas podróży zagranicznych albumy, mapy turystyczne z danych miejscowości oraz muzeów, najczęściej po angielsku lub lokalnym języku. Z przyjemnością do nich zaglądam, wracając myślą do miłych chwil. Mam je rozłożone na komodzie, stolikach, biurku, w widocznych miejscach i tak zerkam często w ciągu dnia, otwierając od niechcenia. Lubię też tomiki poezji największych autorów w oryginale, w języku, który chociaż trochę znam.
Muszę też kupować książki w związku z wykonywanym zawodem i prowadzeniem firmy, one są bardzo drogi, ale to co innego.
7. Ile czytasz książek jednocześnie?
8.Co jest dla ciebie podstawą lektury?
12.Czy robisz notatki w książkach (bazgrzesz, piszesz, zaginasz rogi)?
W pożyczonych nigdy. We własnych zaznaczam ołówkiem ciekawsze fragmenty. Po zakończeniu lektury wertuję książkę raz jeszcze i wybieram z tych zaznaczonych fragmentów te godne utrwalenia i czasami przepisuję. Mam bardzo dużo zakładek kupowanych też podczas podróży, nigdy nie mam w zwyczaju zaginać rogów
13.Jak szybko czytasz?
Książki połykam, ale czytam coraz mniej, bo mi szkoda oczu, a audiobooków nie słucham. Czasami w radio coś śledzę.
Jak zaczynam czytać, to kończę, Cmentarz w Pradze zabrał mi tydzien, a to gruba pozycja.
14.Czy wracasz do książek raz przeczytanych?
Stale wracam do dawnych książek, szczególnie do poezji, mojego kanonu, o którym wspomniałam wcześniej. Zaglądam do podróżniczych reportaży literackich, bo odnajduję tam siebie, i do wielkiej literatury, do Manna, Czechowa, Camusa, Fitzegaralda, tak we fragmentach, przeglądam, gdzie się otworzy. Czytanie klasyków zaliczam do największych przyjemności życia, a rozstanie z nimi, kiedy książka się kończy jest smutnym przejściem do rzeczywistości. Wydaje mi się, że ja nie żyję w realnym świecie, nie znoszę być praktyczna, gospodarna i przyziemna. Od młodości powiedzenie odi profanus vulgus było moim credo. Chłopaki z Politechniki czy AGH to tylko przedstawiciele typu symplex i nie dla mnie towarzystwo, tak zawsze powtarzałam. Nadal wolę intelektualistów niż tych zaradnych, dobrodusznych inżynierów. Chociaż niektórzy, 30 lat po studiach się wyrobili pod każdym względem i dawni,wrażliwi humaniści nie dorastają im do pięt. To ukłon do moich ulubionych inżynierów z AGH i Politechnik, Krakowskiej i Warszawskiej.
15.Ile piszesz dziennie?
Na blogu rzadziej niż kiedyś, bo wcześniej miałam inne spostrzeżenia i potrzeby.
Na początku tego roku napisałam taki wpis i nadal się pod nim podpisuję:
Tytuł mojego bloga stracił desygnat i wszelkie denotacje, /tak uczono mnie na filozofii i językoznawstwie, hehe/. The couple don`t enjoy the life, stali się "The misfits", jak w słynnym filmie. Nie ma chez nous, jest chez moi et chez toi.
Mój blog z założenia miał służyć moim prywatnym potrzebom. Pragnęłam pisać o Francji i moim życiu tam spędzanym nieśpiesznie i szczęśliwie. Chciałam, żeby moi przyjaciele i bliscy z rodzinnego miasta wiedzieli na bieżąco, co u mnie słychać. Chętnie ich u siebie gościłam i z ogromną przyjemnością pokazywałam uroki południowej Francji. Chciałam poznać kobiety- Polki w średnim wieku, w przedziale 50+ w związkach z obcokrajowcami. Żadnej takiej nie poznałam w świecie wirtualnym, dużo w rzeczywistym, ale i tak one reprezentowały zupełnie inne doświadczenia. Mieszkały długo za granicą, nie rozumiały moich rozterek. Poznałam dużo młodszych kobiet w związkach międzynarodowych, ale to też absolutnie odmienne przeżycia. Ja oczekiwałam innych blogowych relacji. Blog jedynie pomagał mi wracać w moje ulubione rejony literackie. Precyzyjnie i otwarcie wyrażałam swoje myśli. Ale kogo tak naprawdę obchodzą moje problemy? Przypadek czysto wirtualnej przyjaźni jest bardzo powierzchowny. Jeśli nie zostanie przeniesiony na grunt realny, staje się sztuczną inteligencją.
Zaczęłam się zajmować moim aktywnym i satysfakcjonującym życiem realnym w rodzinnym mieście.
| Mini-półeczka w gajówce. |
1.Jak powstała twoja biblioteka?
Odkąd pamiętam w domu były zawsze książki, mam starszego brata, wychowywałam się też z młodszym bratem Mamy, bo Babcia wcześnie zmarła. Rodzice nam sprawowali książki ze wszystkich okazji. Mój brat to dziennikarz i lokalny literat, pasjonat literatury i historii od wczesnego dzieciństwa. Wiele książek, też poważnych lektur przeczytałam wcześniej, z racji posiadanego tego starszego rodzeństwa, niz powinnam i tym mocniej na mnie wpłynęły.
Moje życie to jak ogromny księgozbiór wypchane mitami, skojarzeniami, cytatami, taki "złudny szmer czarodziejstwa".
Studiowałam na studiach dziennych, zaocznych, podyplomowych filologię polską, angielską, europeistykę, turystykę. Chciałam studiować japonistykę, orientalistykę , słowiańskie języki, hinduizm, romanistykę. Z tych wszystkich etapów życia zbierałam książki i dużo, bardzo dużo czytałam i to w kilku językach.
I tak te irracjonalne miraże, tęsknice, mgły, udziwnienia kształtowały moją zachwianą psyche, zwodziły przez lata i nie pozwalały osiągnąć "naszej małej stabilizacji", bo "życie nasze nic niewarte, kult Bachusa i Astarte. Ha , trza znosić, fata, los, nieustannie próżny trzos. O wielkościach darmo śnić, trzeba żyć. Napoleon ten miał nos. Szopen, gdyby jeszcze żył, to by pił". I taki znany cytat na poparcie mojej tezy.
2.Czy jest jakiś ład w twojej bibliotece?
Tak oczywiście, doskonale wiem, gdzie co się znajduje. Układam książki tematycznie i pamiętam nawet , gdzie one byly w moich kilku domach wcześniej. Mam obecnie jakby 5 domów teraz, tzn. miejsc, gdzie przebywam w różnych terminach i wszędzie posiadam tam biblioteczki, niektóre malutkie, inne większe. Ale najwięcej książek wypełnia moje biuro, bo to też jest mój dom, ukochane miejsce pracy i spotykania przyjaznych ludzi. To jest bardzo męczące, takie ciągłe przemieszczanie się i chcę to zmienić. Ale nie jest łatwo zamykać etapy życia.
3.Czy pozbywasz się książek, a jeśli tak to w jaki sposób?
Prowadzę firmę edukacyjną, w siedzibie urządzam symboliczne wyprzedaże za złotówkę . Dużo rozdaję moim klientom, młodym i starszym za darmo w formie niby upominków. Szczególnie książek służących do nauki i wydań dla dzieci.
Dostałam sama kiedyś, w 2000r. to bylo, 11 tysięcy książek z zaprzyjaźnionego miasta bliźniaczego z Anglii. Do tej pory te książki daję ludziom. Najcenniejsze trafiły na Uniwersytet Rzeszowski.
4.Ile wydajesz miesięcznie na książki?
Obecnie nie dużo, zależy od miesiąca, bo książki można kupować na różnych tanich wyprzedażach, np. z okazji likwidacji bibliotek, też na allegro oraz na wymianach książek. Najnowsze pozycje wypożyczam w bibliotece raczej.
5.Jakie książki musisz kupować?
Podczas podróży zagranicznych albumy, mapy turystyczne z danych miejscowości oraz muzeów, najczęściej po angielsku lub lokalnym języku. Z przyjemnością do nich zaglądam, wracając myślą do miłych chwil. Mam je rozłożone na komodzie, stolikach, biurku, w widocznych miejscach i tak zerkam często w ciągu dnia, otwierając od niechcenia. Lubię też tomiki poezji największych autorów w oryginale, w języku, który chociaż trochę znam.
Muszę też kupować książki w związku z wykonywanym zawodem i prowadzeniem firmy, one są bardzo drogi, ale to co innego.
| Tu moje przewodniki, V&A Museum, Orsay, Malta, Florence w mieszkanku na Kochanowskiego. |
| Zwróćcie uwage na te sówki podtrzymujace książki. |
6.Czy pożyczasz swoje książki?
Raczej nie pożyczam,od tego są biblioteki, bo ludzie zapominają oddawać, a ja też nie pamiętam, co komu pożyczam. Kiedyś zapisywałam. Niezręcznie było sie upominać, bo czasami ludzie podpożyczali komu innemu i też zapominali komu. Pożyczam książki zawodowe, bo mam na to specjalny notes i wszystkie są oddawane.
7. Ile czytasz książek jednocześnie?
Na ogół dwie, czasami trzy. Ta trzecia, czasami czwarta jakaś zawodowa.
8.Co jest dla ciebie podstawą lektury?
Klasyka, epika i poezja przede wszystkim, bez niej trudno mi się obejść; P. Verlaine, Boudelaire , A.Puszkin, P.Valery, T. Miciński, Appolinaire, kobieca poezja, też T.Boy-Żeleński, S.Wyspiański. Czytam wszystkich noblistów ze szczególnym zaciekawieniem egzotyczne "przypadki". Bardzo lubię klasyczną literaturę anglosaską, szczególnie ostatnio wrocilam do S. Maughama i rosyjską. Nic odkrywczego chyba. Pasjonowała mnie kiedyś literatura japońska i przeczytałam wszystko, co było dostępne w polskich bibliotekach. Jak lubię kogoś, czytam wszystkie jego pozycje, w ostatnich latach to jest Arturo Perez Reverte, Umberto Eco, Haruki Murakami, Alice Munro np. W ogóle zawsze czytałam tylko literaturę najwyższego lotu. Z polskich pisarzy uwielbiam J. Iwaszkiewicza, z nim zwiedzałam Włochy i Sycylię, też Goethe mnie prowadził. Kocham M.Kuncewiczową za jej ogromny intelektualizm i niezwykly dar obserwacji krajów zachodnich. Z literatury wspolczesnej czytam stale Kapuscinskiego i Manuelę Gretkowską.
9.Czy masz emocjonalny stosunek do książek?
Kocham swoje książki i patrzę na nich z czułością niemalże, też z dumą, że ich posiadam. Córki o tym wiedzą i dziwią się, gdy im coś daję, co ich interesuje. Pytają " nie szkoda ci mamo?" Starsza córka kupuje mi znakomite pozycje, np. Umberto Eco.
10.Co leży u ciebie przy łóżku?
Książki, które aktualnie czytam, książki, z którym korzystam przygotowując wpisy na bloga, jakiś album z reprodukcjami i przewodniki muzealne z ulubionych miejsc. One leżą przy łóżku, na nocnym stoliczku, na stole, w kuchni i na biurku. Wszędzie. Też w toalecie:)
11.Czytasz kryminały, thrillery, romanse, fantastykę, beletrystykę?
9.Czy masz emocjonalny stosunek do książek?
Kocham swoje książki i patrzę na nich z czułością niemalże, też z dumą, że ich posiadam. Córki o tym wiedzą i dziwią się, gdy im coś daję, co ich interesuje. Pytają " nie szkoda ci mamo?" Starsza córka kupuje mi znakomite pozycje, np. Umberto Eco.
10.Co leży u ciebie przy łóżku?
Książki, które aktualnie czytam, książki, z którym korzystam przygotowując wpisy na bloga, jakiś album z reprodukcjami i przewodniki muzealne z ulubionych miejsc. One leżą przy łóżku, na nocnym stoliczku, na stole, w kuchni i na biurku. Wszędzie. Też w toalecie:)
11.Czytasz kryminały, thrillery, romanse, fantastykę, beletrystykę?
Nie czytam typowych kryminałów, fantastyki, romansów, ale np. niektóre książki moich ulubionych autorów-W. Łysiaka, H. Murakami to doskonała ich kombinacja.
W pożyczonych nigdy. We własnych zaznaczam ołówkiem ciekawsze fragmenty. Po zakończeniu lektury wertuję książkę raz jeszcze i wybieram z tych zaznaczonych fragmentów te godne utrwalenia i czasami przepisuję. Mam bardzo dużo zakładek kupowanych też podczas podróży, nigdy nie mam w zwyczaju zaginać rogów
13.Jak szybko czytasz?
Książki połykam, ale czytam coraz mniej, bo mi szkoda oczu, a audiobooków nie słucham. Czasami w radio coś śledzę.
Jak zaczynam czytać, to kończę, Cmentarz w Pradze zabrał mi tydzien, a to gruba pozycja.
14.Czy wracasz do książek raz przeczytanych?
Stale wracam do dawnych książek, szczególnie do poezji, mojego kanonu, o którym wspomniałam wcześniej. Zaglądam do podróżniczych reportaży literackich, bo odnajduję tam siebie, i do wielkiej literatury, do Manna, Czechowa, Camusa, Fitzegaralda, tak we fragmentach, przeglądam, gdzie się otworzy. Czytanie klasyków zaliczam do największych przyjemności życia, a rozstanie z nimi, kiedy książka się kończy jest smutnym przejściem do rzeczywistości. Wydaje mi się, że ja nie żyję w realnym świecie, nie znoszę być praktyczna, gospodarna i przyziemna. Od młodości powiedzenie odi profanus vulgus było moim credo. Chłopaki z Politechniki czy AGH to tylko przedstawiciele typu symplex i nie dla mnie towarzystwo, tak zawsze powtarzałam. Nadal wolę intelektualistów niż tych zaradnych, dobrodusznych inżynierów. Chociaż niektórzy, 30 lat po studiach się wyrobili pod każdym względem i dawni,wrażliwi humaniści nie dorastają im do pięt. To ukłon do moich ulubionych inżynierów z AGH i Politechnik, Krakowskiej i Warszawskiej.
15.Ile piszesz dziennie?
Na blogu rzadziej niż kiedyś, bo wcześniej miałam inne spostrzeżenia i potrzeby.
Na początku tego roku napisałam taki wpis i nadal się pod nim podpisuję:
Tytuł mojego bloga stracił desygnat i wszelkie denotacje, /tak uczono mnie na filozofii i językoznawstwie, hehe/. The couple don`t enjoy the life, stali się "The misfits", jak w słynnym filmie. Nie ma chez nous, jest chez moi et chez toi.
Mój blog z założenia miał służyć moim prywatnym potrzebom. Pragnęłam pisać o Francji i moim życiu tam spędzanym nieśpiesznie i szczęśliwie. Chciałam, żeby moi przyjaciele i bliscy z rodzinnego miasta wiedzieli na bieżąco, co u mnie słychać. Chętnie ich u siebie gościłam i z ogromną przyjemnością pokazywałam uroki południowej Francji. Chciałam poznać kobiety- Polki w średnim wieku, w przedziale 50+ w związkach z obcokrajowcami. Żadnej takiej nie poznałam w świecie wirtualnym, dużo w rzeczywistym, ale i tak one reprezentowały zupełnie inne doświadczenia. Mieszkały długo za granicą, nie rozumiały moich rozterek. Poznałam dużo młodszych kobiet w związkach międzynarodowych, ale to też absolutnie odmienne przeżycia. Ja oczekiwałam innych blogowych relacji. Blog jedynie pomagał mi wracać w moje ulubione rejony literackie. Precyzyjnie i otwarcie wyrażałam swoje myśli. Ale kogo tak naprawdę obchodzą moje problemy? Przypadek czysto wirtualnej przyjaźni jest bardzo powierzchowny. Jeśli nie zostanie przeniesiony na grunt realny, staje się sztuczną inteligencją.
Zaczęłam się zajmować moim aktywnym i satysfakcjonującym życiem realnym w rodzinnym mieście.