O angielskich domach we Francji pisałam kiedyś
TU, a tam szczególnie mnie ten temat fascynował. Wiele razy oglądałam domy na sprzedaż w Polsce, interesowały mnie stare chałupy z charakterem, nie te nasze polskie klocki. Te najtańsze domy, najczęściej po zmarłych dziadkach czy dalszych członkach rodziny, wyglądały jak rodem z najbiedniejszych rejonów Ukrainy, Turcji, lub innych religijnych krajów. Wszędzie obrazy świętych, wersalki pokryte kolorowymi kapami, niezgrabne meble na wysoki połysk wypełnione kolorowym szklankami, w oknach kwiaciaste zasłony, ściany z lamperią i fragmentami starych wałków. Nie mogę sobie przypomnieć, czy inaczej się nazywało to malowanie wałkami? Teraz znowu wraca do łask. Na podłogach leżało linoleum i tzw. perskie dywany, które po Persach miało zdecydowanie nazwę na wyrost.
Ani wieś, ani miasto. Bieda, udręczenie, nieszczęście w sąsiedztwie Jezuska na ścianie. Bo gdyby to była prawdziwa wieś, to i urok niezaprzeczalny, i tych śwetych na ścianie,
Te trochę droższe domy, ale nadal w tańszym przedziale, miały meblościanki z lat 70., wzorzyste sofy i szerokie fotele, oczywiście tzw.ławy, kolorowe kafelki w łazienkach, zdobywane wielkim wysiłkiem w tamtych czasach, w oknach ponure długie zasłony. Królowała boazeria. Nigdzie nie było prawdziwej sypialni, wersalki i ciemne segmenty meblowe, zniszczone biurka.To pewnie były domy po rodzicach, wujkach czy pokoleniu tak do ok. 60 lat. Kolejna ohyda. Już nie wspomnę o ich architekturze. Przecież w każdym mieście był wydział architektury. Dlaczego pozwolono budować takie potworki? A nie wolno było nawiązywać do przedwojennych tradycji danego miasta, albo krótko powojennych? W moim mieście są takie piękne tzw,
fińskie domy. Moje pytanie jest retoryczne.
 |
| Gdyby takie domy były na sprzedaż gdzieś w pobliżu moich rodzinnych stron. Rebiszów, naprzeciwko ośrodka zdrowia. A tu kózka się pasła, a ja jej nie zauwazyłam, a potem Kim powiedzial mi w samochodzie. |
 |
| lower gajowka. |
Potem, już z ciekawości, nie z chęci zakupu, oglądałam te droższe posesje już w cenie properties na zachodzie, czyli za conajmniej 500tys złotych i więcej. Muszę napomknąć, że nie oglądałam domów w rejonach atrakcyjnych, ale w kieleckim i rzeszowskim, potem dolnośląskim. Już pokazały się tam kominki, i drogie meble z lat 90., panele na podłogach, i różnej wielkości okna, a w nich żaluzje. Zabudowane kuchnie jeszcze nie zawsze otwierały się na salon. Była na ogół tylko jedna sypialnia. Wszystko wydawało się typowe i przewidywalne. Banalność i bezbarwność ujawniało się w każdym kącie. Jeszcze można było spotkać typową boazerię. Ludzie nadal mieszkali w tych domach, i ich wnętrza były jakby odzwierciedleniem osobowości mieszkańców.
W końcu kupiłam bardzo stary dom z charakterem, takie mogą się zdarzyć na tzw. ziemiach odzyskanych, również gdzieś na Podlasiu, ale też w Lipcach Rejmontowskich. Ale te wiekowe chaty zajęto na skanseny. Są stare dworki, nawet w moim kieleckim, ale to nie było w zakresie moich finansów.
W moim blokowym mieszkaniu, już w latach 80.miałam wybudowany jakby prawdziwy kominek i mur z cegły, który zastępował meblościankę. Wyglądało to wyjątkowo oryginalnie i bardzo mi się podobało przez prawie 20 lat, aż do sprzedaży mieszkania. Pomysł zaczerpnęłam z jakiejś zagranicznej gazety, a zbudował go mój eks i ojciec jednego mojego ucznia.
A teraz mam mnóstwo inspiracji w internecie, strona
www.pinterest.com jest nieprześcigniona i bezkonkurencyjna, jeśliby specyficzny styl rozpatrywać. A i z moich ulubionych blogerek ściągam wzory, tam , gdzie na to pozwalają. Bawi mnie to niezmiennie. Tyle niezwykłych wnętrz, jakie widzę na blogach, nigdy nie podziwiałam w rzeczywistości. Nie urządzam domu na stałe, nie na życie wypełnione pracą, czy obowiązkami, to jest dom wakacyjny, wesoły, kolorowy, ma być pogodny i radosny. Tu planuję wypoczywać z córkami, troski życia, pracę, mamy już za sobą. Słoneczna emerytura przede mna , już o tym
tutaj pisałam.Ten dom, gdy o nim myślę, jest rustykalną tęsknotą za miejscem nie do określonym. Tak mówiłam za czasów studenckich nawiązując do Romana Ingardena:) I tak, drugie pól roku mam kiedyś spędzać w Indiach... A niby wakacje we Francji. To Mistera niby pomysł na tanią emeryturę, gdy finanse ulegną zmianie:) To w końcu stary hippis, coś wymyśli, żeby było wesoło. A jak się ma do tego moje mieszkanie w O.? Qui vivra, verra. A dzisiaj rozmawialiśmy via skype group video z teściową na Florydzie z okazji Jej 98-tych Urodzin. To jest absolutnie niesamowita kobieta.
 |
| Na kolacji z siostrą Kima i jej rodziną. Mom looks great! |
A zdjęcia dedykuję Agnieszce z
niebieskiej chaty, to ona szczególnie zainspirowała mnie do tej mojej wiejskiej hacjendy, też do crochet- dzierganych serwetek, poduszeczek, firanek, dywanikow itd Do kolorów, do odrapanych zabytkowych drzwi, belek sufitowych, do sklepów z ciuchami, do zabawy w urządzanie domu. Nawet do uroków wsi mnie przekonała, dobra argumentacja procentuje, a nie Mistera narzekanie na wszystko. "Bo nie trzeba tego wszystkiego tak brać na serio, trzeba sie po prostu przepchac przez tę całą hecę". Tak mówił pewien bohater filmowy.
 |
| Kolaż z gościnnej sypialni. Uwielbiam ją i sama pewnie tam zamieszkam na wiosnę. Ze swoim pieskiem, TV, laptopem i biblioteczką. Do takich czasów dorosłam, hihi. |
 |
| A tu tzw.frontroom z kuchnią. Bohemian bed z pinterest, i wszedzie crochet. Mistera wspomnienia na ścianach. |
 |
| parę zdjęc z naszej sypialni. Meble wszystkie pomaluję na jeden kolor, pewnie ecru, lub ten pistacjowy. |
 |
| Ten , kiedys pomalowany kufer będzie wyjątkową ozdobą! I stary komplet wypoczynkowy nabierze innego wyrazu w innym kolorze. |
 |
| Mistera sprzęt komputerowy zabiera kazdy kąt. W tym pokoju bedzie nasza druga i prywatna łazienka, juz widać doprowadzane rurki po prawej. |
 |
| Hall na dole, wyszlifowana beczułka, ale jeszcze nie pokryta lakierobejcą. Będzie pieknym stolikiem. Ciapy na ciapki, hehe z niemieckich ciuchów, i prawdziwy kilim. |
 |
| Okienko w hallu, Kim lubi witraże. |
 |
| To tylko jeden widok z domu na drugą stronę. Back door w hallu, ktore Kim długo nazywał front door, bo tam jest ulica, ale też puste pole za traktem. Sąsiedzi gdzieś ukryci za drzewami. Kiedyś porobi się okna dachowe na drugą stronę. |
 |
| jeszcze jedno okienko na drugą stronę domu, przy schodach. Są tez okienka w piwniczce, nawet nowe, zapomnialam o nich. |
 |
| Hall z drugiej strony. Drzwi do goscinnej sypialni, sama szlifowalam. Też je uwielbiam. |
 |
| Fragment hallu na górze, drzwi, tez barn door, do pokoju przejsciowego połaczonego z wyjsciem. Schody na strych. |
 |
| Uwielbiam te barn door. |
 |
| Okno w łazience. |